Strony

2013-12-29

Egzamin zdają... kremy Sylveco.

Minęło trochę czasu od kiedy przywędrowała do mnie paczka z Helfy, dlatego postanowiłam podzielic się z Wami moimi wrażeniami po stosowaniu kremów Sylveco.

Na pierwszy ogień Lekki krem Brzozowy.


Hypoalergiczny lekki krem brzozowy jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery wymagającej regeneracji. Zawiera ekstrakt z kory  brzozy, który dzięki właściwości pobudzania syntezy kolagenu i elastyny, zwiększa sprężystośc skóry i skutecznie opóznia procesy starzenia. W kremie zastosowano połączenie ekstraktu z aloesu oraz ksylitol o działaniu wybitnie nawilżającym i zmiękczającym. Naturalne oleje roślinne  i masło karite odbudowują warstwę wodno-lipidową i w połączeniu z alantoiną zapewniają skórze szybkie ukojenie. Dodatek witaminy E zabezpiecza ją przed negatywnym wpływem środowiska. Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, zawierający saponiny, ułatwia wnikanie składników aktywnych głębiej do skóry. Krem może byc stosowany pod makijaż oraz na okolice przemęczonych oczu.

Składniki aktywne: 
Ekstakt z kory brzozy, Ekstrakt z mydlincy lekarskiej, Ksylitol, Olej z pestek winogron, Olej sojowy, Masło Shea, Olej arganowy, Wiatmina E, Ekstrakt z aloesu, Olej jojoba, Alantonina 

Używając go pierwszy raz, zdecydowanie przesadziłam z ilością... Jedno naciśnięcie pompki, w która wyposażone jest opakowanie, uwalnia dosc dużo kremu, dlatego już po kilku godzinach świeciłam się jak bombka na choinkę :) Niewielka ilośc kremu sprawdza się trochę lepiej. Nakładam go przed nałożeniem podkładu, jeśli jest taka potrzeba, także w okolice oczu. Nawilżenie jest niewielkie. Jeśli macie suchą skórę z pewnością nie będziecie zadowolone.

Krem pachnie bardzo delikatnie, zapach jest ledwo wyczuwalny. W opakowaniu znajdziemy 50 ml. Konsystencja przyjemna, znacznie lżejsza niż w przypadku drugiego wariantu kremu zamkniętego w słoiczku. Krem bardzo delikatnie (może nawet zbyt delikatnie) nawilża skórę, zmiękcza ją, ale ze względu na dużo ilośc olejów w składzie, także bardzo delikatnie natłuszcza. Co do blokowania porów, JESZCZE tego nie zauważyłam, zobaczymy co będzie dalej. 

Plusy:
  • przyjemna konsystencja
  • świetny skład
  • tworzy delikatną powłokę ochronną
  • higieniczne opakowanie z pompką
Minusy:
  • za duża ilośc kremu= świecenie
  • za słabe nawilżenie
  • opakowanie przez które nie widac zużycia kremu 
  • *niestety niedawno zauważyłam że blokuje mi pory :(
Lekki krem brzozowy oceniam na 3+ (zmieniłam ocenę na niższą, ze względu na straszne blokowanie porów i niewystarczające nawilżenie)
Jeśli macie tłustą cerę, która szaleje w okresie zimowym i sezonie grzewczym, a potrzebujecie lekkiego nawilżenia i uelastycznienia krem może się sprawdzić. Jako krem na dzień, pod podkład jest w porządku, chociaż trzeba obserwowac czy nie będzie blokowac porów i powodowac świecenia. Mnie jednak ten krem nie zadowala.

Drugi produkt  to Krem brzozowy z betuliną Sylveco  (w słoiczku)

Tutaj pojawią się krzyki: po co Ci dwa kremy, tej samej firmy, o prawie takim samym składzie?!  
PRAWIE robi wielką różnicę :) Przede wszystkim skład jest znacznie krótszy.

Krem brzozowy z betuliną zawiera starannie dobrane składniki pochodzenia naturalnego. Został stworzony do pielęgnacji każdego rodzaju skóry, zwłaszcza wrażliwej i skłonnej do uczuleń.

Główne składniki: Olej sojowy, Olej jojoba, Olej z pestek winogron, Wosk pszczeli, Betulina



Moje pierwsze słowa po zastosowaniu: o Boże... to krem czy wazelina? xD Jeśli wybitnie nienawidzicie kremów tłustych, które zostawiają po sobie powłokę, to zdecydowanie odradzam zakup. Niestety ja należę do przeciwniczek wszystkiego co tłuste, więc przez chwilę pomyślałam, że powinnam pozbyc się tego kremu. Jednak pewnego wieczoru, kiedy moja skóra zaczęła przypominac papirus (wysuszona, ściągnięta, z czerwonymi paskudnymi niedoskonałościami) postanowiłam użyc go po raz kolejny. Po dokładnym oczyszczeniu twarzy, nałożyłam dośc grubą warstwę i poszłam spac. Rano skóra wyglądała lepiej. Była wygładzona, elastyczna, nawilżona, jakby jaśniejsza, nawet zaczerwienienia się zmniejszyły. Od tej pory ten krem to moja tajna broń na mega suchą skórę.

Plusy:
  • bogaty, odżywczy skład
  • wygładza
  • uelastycznia
  • tworzy warstwę ochronną 
  • koi i ujednolica koloryt 
Minusy:
  • tłusty (ale dzięki temu lepiej chroni skórę więc nie wiem czy to minus) 

Krem oceniam na 4-. 
Mogę używac go jedynie na noc, ponieważ w przeciwnym razie miałabym na twarzy tłustą warstwę. Mimo wszystko jako krem na noc, reanimujący moją dogorywającą skórą, spisuje się całkiem dobrze :)

2013-12-05

Egzamin zdaje... Olej do włosów Bringraj

Jakieś dwa miesiące temu zdecydowałam się kupić nowy olej do włosów. Do tej pory używałam Amli Gold i byłam raczej zadowolona. Olej zapewniał ładny połysk, włosów było jakby więcej. Niestety olej nakładany na skórę głowy bardzo przyspieszał przetłuszczanie. Dodatkowo nie umiałam go zmyć i często efekty olejowania włosów, niewelowane były przez wielokrotne mycie silnym szamponem. Muszę tez wspomnieć o zapachu, który był tak silny, że powodował ból głowy.

Postanowiłam więc znalezć dla siebie coś nowego, nie tylko ze względu na koniec miłości do Amli, ale głownie dlatego, ponieważ pojawił się pewien problem. Nadeszła jesień.... a jesień to dla moich włosów okres zabójczy. Zaczynają wypadać garściami. Dodając do tego moją beznadziejną dietę (żywienie się tostami i słodyczami, brak warzyw), brak suplementów i długość moich włosów (do połowy pleców), doszłam do wniosku, że niebawem wyłysieje ;] Włosy były wszędzie- na podłodze, w zlewie, w wannie, w kuchni, na stole, potrafiłam je znalezć nawet w szklankach i na talerzach. Jednym słowem zarządziły zbiorową emigrację :(

Zdesperowana wybrałam się do apteki, fryzjera i zrobiłam zakupy w moim ukochanym Helfy. W aptece zaopatrzyłam się w maxi krzem, fryzjer skrócił moje końcówki o 3 cm, natomiast w Helfy zamówiłam olej Bringraj. Minął już miesiąc od wprowadzenia zmian i zaczynam widzieć malutkie postępy. Włosy minimalnie mniej wypadają, mimo wszystko liczę na to, że z czasem będzie jeszcze lepiej.

 
Co mogę powiedzieć o oleju?
Pachnie cudownie! Jak słodkie cukierki z prawie niewyczuwalną nutą ziołową. Zapach jest bardzo oryginalny, ale nie duszący. Olej ma postać stałą, dopiero pod wpływem ciepła zmienia swój stan skupienia. Dla mnie to żaden problem. Wkładam go do mikrofalówki i za chwilę cieszę się zieloną, pachnącą cieczą. 

 Wyraznie nabłyszcza i nawilża. Moje włosy przestały przypominać wysuszoną szczotę, ich kondycja znacznie się poprawiła. Olej nakładałam też na skórę głowy, masowałam i zostawiałam na noc. Początkowo byłam przerażona bo po każdym takim olejowym masażu włosy wypadały garściami. Myślę, jednak, że jest w tym dużo mojej winy, ponieważ masowałam zbyt mocno. Po jakimś czasie zauważyłam, że wypada ich troszkę mniej. Nie wiem czy jest to spowodowane suplementami, faszerowaniem się warzywami czy właśnie olejem. Przy czesaniu mniej włosów zostaje na grzebieniu, ale nie osiągnęłam jeszcze zadowalających mnie w stu procentach efektów. Oleju używam z przerwami. Jeśli widzę, że moje włosy częściej się przetłuszczają odstawiam go na tydzień.




Plusy:
  • piękny zapach
  • nabłyszcza
  • nawilża
  • wygładza
  • wzmacnia włosy
Minusy:
  • jeśli nałożycie za dużo/za często włosy będą się przetłuszczać 
Oceniam na 4+.

Bardzo ciekawi mnie też olej Khadi. Miałyście, możecie polecić????

2013-12-02

Denko :)

Dzisiaj troszkę nietypowo. Przedstawiam kosmetyki, które bezlitośnie wykończyłam. I wcale nie mam wyrzutów sumienia ;) Opakowania już dawno wylądowały w koszu, ale chętnie powiem, do których produktów warto wrócić, a które nie spisały się dobrze.

1. Balsam regenerujący Seboradin do włosów suchych, zniszczonych farbowaniem, modelowaniem
Zdecydowanie wolę serię z czarną rzodkwią, do włosów przetłuszczających się i wypadających. W tym przypadku nie zauważyłam żadnego wpływu na wypadanie. Właściwie w ogóle nie zauważyłam żeby balsam dawał jakieś widoczne rezultaty. Owszem włosy były trochę bardziej nawilżone i błyszczące, ale u nasady szybko się przetłuszczały. Bez rewelacji.  Oceniam na 3+

2. Tonik oczyszczający do Cery Atopowej AA
Bardzo fajny, delikatny tonik. Nie mam cery atopowej, ale czasem potrzebuje czegoś naprawdę łagodnego i nawilżającego. Łagodzi podrażnienia, jest bezzapachowy, nie wysusza, nie wzmaga produkcji sebum. Świetna sprawa jeśli cera zaczyna płatać figle i staje się szorstka czy przesuszona. Oceniam na 5-

3. Żel do mycia ciała Welness Beauty, Mandarynka i jogurt
Zakupiony w Rossmannie, kosztuje kilka złotych. Opakowanie niestety nie jest duże, a szkoda bo produkt jest świetny. Pachnie obłędnie, jak... mandarynkowy kremowy jogurt :D Wydaje mi się, że nie wysusza skóry, dość dobrze się pieni i oczyszcza. Za taką cenę zdecydowanie warto polecić ten produkt. Z tego co wiem jest jeszcze wersja waniliowa i z kakao. Daję 5-.

4. Żel Original Source, Orange
Myślę, że te żele zna każdy fan intensywnych zapachów :) Lubię ten produkt, chociaż mam wrażenie, że trochę wysusza mi skórę i nie oczyszcza zbyt dobrze. W każdym razie jeśli szukacie żeli pod prysznic o ciekawych zapachach, polecam całą serię. Oceniam na 4+

5. Dezodorant Synergen, Red Berry 
Kupiłam w Rossmannie. Cóż... nie oczekujmy cudów od dezodorantu za kilka złotych ;D Używałam go tylko wtedy, kiedy wiedziałam, że nie będę wychodzić z domu xD Ogólnie zapach fajny, słodko owocowy, ale po kilku godzinach, zmienia się i nie pachnie już tak dobrze. Ochrona przed poceniem raczej słaba. Mimo wszystko jeżeli, ktoś nie szuka mega mocnego produktu, o słodkim, dość oryginalnym zapachu, to proponują spróbować. Daję 3+

6. Dezodorant Isana, Secret Rose
Oczywiście także kupiony w Rossmannie, za kilka złotych. Bardzo często używam dezodorantów z Isany, jeśli wiem, że nie czeka mnie intensywny dzień. Dezodorant nie gwarantuje ochrony przed poceniem się na cały dzień, ale na kilka godzin owszem. Zapach dość przyjemny, różany. Nie polecam osobom, które szukają produktów o silnym działaniu. Daję troszkę naciągane 4-- ;)

7. Spray Incandessence z Avonu
Moje odkrycie ostatnich miesięcy. Zapach dość trwały i intensywny, nie jest słodki, ale raczej kwiatowy. Cena niewysoka a spray całkiem dobrze się spisuje. Pozostaje długo, w szczególności na ubraniach. Oceniam na 4+

8. Odżywka wzmacniająco- regenerująca Radical
Wcierka do skóry głowy, ma przeciwdziałać wypadaniu. Zużyłam dwa opakowania. Hmmm przez pewien okres czasu, wydawało mi się, że działa... Sama nie wiem co o niej myśleć. Wydaje mi się, że trochę wysuszyła mi skórę głowy. Chyba raczej do niej nie wrócę. Nie wystawiam żadnej oceny, ponieważ tak naprawdę nie wiem czy mi pomogła, czy zaszkodziła... Jeśli chcecie wypróbować produkty Radical, możecie je znaleźć TUTAJ.

9. Zmywacz bezacetonowy 
Ma pielęgnować i nie wysuszać, być może jest to prawda, chociaż u siebie tego działania nie zauważyłam ;) Nie zmywa też zbyt dobrze... jest za to tani. Oceniam na 3+

10. Miodek do ust z Oriflame
Miałam wersję wiśniową i uważam, że była naprawdę świetna. Pięknie pachnie wiśniami, natłuszcza i jest wydajny. Produkt bardzo uniwersalny, można go używam na różne wysuszone partie skóry. Niewysoka cena. Mogę polecić, szczególnie na zimę. Oceniam na 4+

2013-11-23

Egzamin zdaje... paletka Sleek- Storm.


Paletkę kupiłam jakiś czas temu w sklepie internetowym Ladymakeup.pl. Myślałam o tym zakupie już od kilku miesięcy i wreszcie się zdecydowałam! Do tej pory zawsze irytowało mnie, że nie mam dobrych cieni do oczu, które zamknięte byłyby w jednym (a nie pięciu) pudełeczku. I tak oto zostałam posiadaczką kultowej paletki. Nie byłam przekonana czy w rzeczywistości jest taka genialna... ale zaryzykowałam. Wybrałam Storm, głównie ze względu na dużą ilość brązów i złota. Mój makijaż ogranicza się do minimum, także pod względem kolorystycznym ;) Niebieskie kolory z paletki nie są przeze mnie prawie w ogóle używane, ponieważ w takich barwach wyglądam jak żywy trup ;D Na zdjęciu zrobiłam wyjątek i jestem średnio zadowolona z efektu. Następnym razem będą brązy ;) Cienie zamknięte są w czarnym, matowym opakowaniu z lusterkiem. Dodatkowo zapakowane w pudełeczko o ciekawej szacie graficznej. Swoją drogą, Sleek ma naprawdę utalentowanych grafików (opakowania innych paletek prezentują się jeszcze lepiej).



 W palecie znajduje się aż 12 kolorków. Nigdy wcześniej nie miałam cieni, które miałyby taką interesującą konsystencję. Używając ich ma się wrażenie, że są lekko... mokre, kremowe ( w szczególności jeśli chodzi o odcienie satynowe). W palecie znajdują się trzy cienie matowe, pozostałe są satynowe.

                
 Jakie kolory znajdziemy w paletce (opis ze sklepu Ladymakeup)?
    • perłowy, złotawo - piaskowy, 
    •  perłowy, cielisty, 
    • matowy, piaskowy, 
    • perłowy, żółto-złotawy, 
    • perłowy, ciemna, różowa brzoskwinia, 
    • perłowy, jasno-śliwkowy, 
    • perłowy, antyczne złoto wpadające w brąz, 
    • perłowy, szary, metaliczny z niebieskimi drobinkami, 
    • perłowy, ciemno zielony, 
    • perłowy, granatowy z niebieskimi drobinkami, 
    • matowy, kakaowy,  
    • matowy, czarny.
    Jeśli chodzi o odcienie, jestem z nich bardzo zadowolona. Pigmentacja jest naprawdę intensywna! Myślę, że kolory, pasują głównie do zielonych i brązowych oczu. Nie mam wprawy w nakładaniu cieni do oczu, być może dlatego lekko się osypują (nie jest to dla mnie problem). Według mnie są naprawdę trwałe, w szczególności jeśli nakładane są na bazę. Paletka jest warta swojej ceny, szczególnie biorąc pod uwagę ilość cieni oraz ich nasycenie. Jedynym minusem jest dla mnie dołączony aplikator, którym naprawdę trudno jest nałożyć kosmetyk. Nie jest zrobiony z charakterystycznej gąbeczki, jego dziwna struktura nie współpracuje z cieniami. Myślę, że muszę zaopatrzyć się w pędzelek :) Paletki ze Sleeka możecie kupić TUTAJ. Swatche bez bazy, tylko jedna, delikatna warstwa.

    Plusy:
    •  piękne kolory
    • bardzo dobra pigmentacja
    • trwałość
    • fajna konsystencja
    • solidne pudełeczko z lusterkiem
    Minusy:
    • lekko się osypują
    Paletkę oceniam na 5-.

    2013-11-10

    Egzamina zdaje... La Roche- Posay- Effaclar Duo.


    W ramach niedzielnego odstresowania postanowiłam napisać notkę. I to nie byle jaką! Po latach poszukiwań znalazłam krem, który NAPRAWDĘ zwalcza niedoskonałości ;D

    La Roche- Posay- Effaclar Duo (Krem zwalczający uporczywe niedoskonałości o podwójnym działaniu).

    Jest kompletną pielęgnacją dla skóry trądzikowej, zawierającą 4 aktywne składniki aby skutecznie działać na:
    • Uporczywe niedoskonałości: Piroktonian Olaminy o działaniu antybakteryjnym, aby przeciwdziałać niedoskonałościom. Niacynamid i woda termalna o działaniu łagodzącym.
    • Zatkane pory: Lipohydroksykwas oraz kwas Linolowy, aby odblokować pory i eliminować martwe komórki odpowiedzialne za ich zatykanie.
    Rezultaty: Niedoskonałości są zredukowane, pory odblokowane. Powierzchnia skóry jest wygładzona, nadmiar sebum i błyszczenie zmniejszone.

    Konsystencja: Nietłusty, matujący i odświeżający żel-krem. Doskonała baza pod makijaż. Nie powoduje powstawania zaskórników

    Sposób użycia: Nakładać rano i lub wieczorem na całą twarz po oczyszczeniu żelem Effaclar.
      
     Krem jest nietłusty, ma lekką konsystencję i cudowny konwaliowy zapach (nie wiem jak uzyskali tak naturalny kwiatowy zapach, ale jest naprawdę genialny). W długiej plastikowej tubce znajdziemy 40 ml kremu.


    Jakie są moje wrażenia?
     Początkowo nie zauważałam żadnych rezultatów. KOMPLETNIE żadnych. Na pewnym etapie doszłam do wniosku, że krem przyczynił się do pogorszenia stanu mojej cery. Ponieważ jestem uparta, nie zrezygnowałam z jego stosowania ;P Stwierdziłam, że jeszcze gorzej, już chyba być nie może . Minęło parę tygodni i doznałam olśnienia (a właściwie moja skóra). Grudki zaczęły znikać, skóra stała się wygładzona, produkcja sebum wyraznie sie zmniejszyła. Oczywiście nie jest tak, że teraz mam nieskazitelną cerę. Używam podkładu i różu (blokują pory) więc niedoskonałości nadal się pojawiają, ale zdecydowanie łatwiej się ich pozbyć. Krem stosowałam WYŁĄCZNIE na noc, po umyciu twarzy żelem, albo mydłem (być może pod podkład też się sprawdza, ale nie próbowałam). Początkowo każdej nocy, po pewnym czasie już tylko co drugą, lub trzecią noc. Faktycznie widocznie matuje. Nie obyło się jednak bez nieprzyjemnych przygód. Nie polecam nakładać kremu na przesuszone/podrażnione partie twarzy (niesamowite pieczenie, szczypanie, czerwone plamy itp). Kiedy tylko zauważę, że moje skóra robi się niebezpiecznie wysuszona, zastępuję krem innym, jakimś delikatnie nawilżającym.

    Coś dla ludzi o mocnych nerwach ;) Moje chomikowate policzki.  Zdjęcia wykonywane w innym świetle, ale myślę, że ukazują efekt działania kremu.

    Plusy:
    • wygładza
    • redukuje niedoskonałości
    • nie blokuje porów
    • jest lekki, nietłusty
    • pięknie pachnie
    • w promocyjnej cenie wcale nie kosztuje dużo ;D
    Minusy:
    • może wysuszać
    Oceniam krem na 5-. 

    Wiecie coś na temat żelu do mycia twarzy z tej serii?
     Ps. Zapraszam do polubienia profilu na  Facebooku !!!

    2013-10-27

    Egzamin zdaje... krem do twarzy Babci Agafii

    Niedawno zauważyłam, że stan mojej skóry trochę się poprawił. Niestety mniejsza ilość niedoskonałości, zastąpiona została przesuszeniem, odwodnieniem, brakiem wiotkości. Jednym słowem, mam skórę starszej pani ;] Głównie ze względu na te objawy, zdecydowałam się kupić rosyjski kosmetyk. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że krem przeznaczony jest dla kobiet w wieku 35-50 lat i ma na celu przedłużenie młodości skóry ;D Zamawiając rosyjskie szampony (o których jeszcze będzie mowa), zauważyłam, że krem jest w promocji (13 zł). Po przeczytaniu kilku opinii, postanowiłam go kupić.


    Krem do twarzy na dzień przedłużenie młodości od 35-50 lat.

    Kosmetyk zamknięty w plastikowej tubce o pojemności 50 ml. Dość gęsty, o pięknym kwiatowo- ziołowym zapachu.

    Krem stworzony na bazie najlepszych receptur syberyjskiej zielarki Agafii Jermakowej. Krem do twarzy w 98% składa się ze składników roślinnego pochodzenia. W skład kremu wchodzą autoryzowane, zgodne z europejskimi standardami organiczne ekstrakty i oleje zimnego tłoczenia. Krem pozytywnie przeszedł testy w międzynarodowym ośrodku kosmetologii Ferrara we Włoszech i w Instytucie Naukowo Badawczym Rosyjskiej Akademii Nauk w Rosji.
    W kremie zastosowano wyłącznie konserwanty spożywcze.
    • Herbata chińska/zielona (Camelia Sinensis)- od wieków uważana jest za źródło zdrowia i młodości,opóźnia proces starzenia się skóry,nawilża i lagodzi podrażnienia,działa antybakteryjnie,chroni przed zniszczeniami komórek przez promieniowanie słoneczne,pomaga w leczeniu trądziku
    • Płucnica islandzka (Cetraria Islandica)- posiada właściwości gojące, oczyszczające, nawilżające,osłaniające, antyseptyczne, przeciwtrądzikowe, reguluje gospodarkę wodno-tłuszczową skóry
    • Różeniec górski (Rhodiola Rosea)- słynie ze swoich właściwości kojących,  działa podobnie jak żeń-szeń. To bardzo silny antyoksydant, który chroni skórę przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych i starzeniem się oraz przywraca jej witalność.
    • Aralia mandżurska (Aralia Mandshurica)- poprawia elastycznośc i jędrność skóry, wzmacnia odporność, sprzyja usuwaniu toksyn, aktywizuje procesy przemiany materii w komórkach skóry
    • Cedr syberyjski  (Pinus Sibirica)- skutecznie nawilża skórę, a dzieki zawartości witaminy E odbudowuję i regeneruje naskórek, wygładza zmarszczki i dodaje blasku.
    • Malina tekszla  (Rubus Arcticus)- jest pięć razy bogatsza w witaminę C niż malina zwykła, bardzo skutecznie odżywia, nawilża i chroni skórę
    • Cytryniec chiński  (Schizandra Chinensis)-przyspiesza proces regeneracji skóry, ma właściwości antyoksydacyjne, antybakteryjne oraz tonizujące
    • Rokitnik ałtajski  (Hippophae rhamnoides Altaica)- ma właściwości nawilżające, ma działanie gojące, odżywcze,  poprawia wygląd skóry.
    • Bylica arktyczna  (Artemisia Arctica)- działa przeciwzapalnie, stymuluje syntezę kolagenu, reguluje gospodarkę tłuszczową skóry.
    • Masło shea  (Butyrospermum Parkii)-   zawiera substancje tłuszczowe, witaminy E i F oraz naturalne filtry chroniące przed promieniowaniem UVB niszczącym skórę. Dzięki nim skóra szybciej się regeneruje, jest chroniona przed szkodliwym wpływem promieniowania słonecznego, staje się gładka i nawilżona. Masło Shea przyspiesza także proces gojenia się niewielkich ran czy siniaków. Nadaje się do każdego typu cery. Gliceryna i substancje konserwujące zawarte w kremie są pochodzenia roślinnego.

    Opis niezwykle zachęcający ;D Co mogę powiedzieć na temat działania kremu?

    Przede wszystkim mam wrażenie, że nie blokuje porów.  Nakładam go pod podkład, w bardzo niewielkich ilościach. Jest dość lekki, ale należy go szybko i dobrze rozsmarować, w przeciwnym wypadku zaczyna się rolować i powstają smugi. Oczywiście staram się nie używać go każdego dnia, żeby moja skóra zbyt szybko się do niego nie przyzwyczaiła. Jego właściwości nawilżające są raczej średnie. Jeśli liczycie na mega nawilżenie, nie polecam. Nie można jednak zarzucić mu braku odżywienia. Skóra jest trochę gładsza, przyjemna w dotyku, miękka. Mam wrażenie, że krem ma właściwości matujące, dlatego najlepiej sprawdza się u mnie jako kosmetyk nakładany pod podkład. Właściwości przeciwtrądzikowych nie zauważyłam, mimo, że producent o nich wspominał. Fajnie, że kosmetyk posiada filtr SPF-15.
     
    Jeśli chodzi o moją ogólną ocenę, to jestem raczej zadowolona z kosmetyku. Szkoda, tylko, że nie nawilża tak, jakbym chciała. Muszę też podkreślić, że uwielbiam zapach kremu, który przez pewien czas po nałożeniu utrzymuje się na skórze.

    Plusy:
    • odżywia
    • wygładza
    • lekko matuje
    • nie blokuje porów (jak na razie)
    • pięknie pachnie
    • jest wydajny
    • tani
    Minusy:
    • nie nawilża zbyt dobrze
    • 50 ml w tubce to raczej niewiele
    • nieumiejętnie nakładany może się rolować i pozostawiać smugi
    Kosmetyk oceniam na 4- (minus za słabe nawilżenie).



    Wrzucam kilka sklepów, w których możecie kupić rosyjskie kosmetyki:
    http://skarbysyberii.pl/pl/    (w tym sklepie jest dużo promocji, w nim zamawiałam)

    2013-10-13

    Egzamin zdają... cienie Avon.

    Dzisiaj robiłam porządek w mojej ukochanej, tandetnej kosmetyczce i doszłam do wniosku, że mam bardzo niewiele cieni do oczu. Właściwie dwa opakowania cieni z Avonu, są całym moim kolorowym dobytkiem ;D W ostatnim czasie, tak naprawdę rzadko ich używałam (brak chęci, czasu), dlatego postanowiłam sobie o nich przypomnieć. 

    Nie lubię mocnego makijażu. Jeśli chodzi o cienie do oczu najczęściej używam delikatnych brązów i zieleni. Z Avonu zamówiłam dwie mini paletki, w których znajdują się po cztery cienie, w ładnie komponujących się kolorach.

    Avon True Colour, Striped Camouflage F131010

    Plastikowe, solidne opakowanie z lusterkiem, kryje w sobie cztery cienie w kolorze brązowym, miedzianym, cielistym  i lekko połyskującym, delikatnie złotym. W opakowaniu znajdziemy aplikator, którego nie ma na zdjęciach (jest już zbyt wysłużony;). Pudełeczko pokryte ciekawym złotym motywem-edycja limitowana (od czasu do czasu nadal się pojawiają). Na odwrocie znajduję się mini instrukcja jak używać cieni.

    Bardzo lubię te cienie, szkoda tylko, że nie utrzymują się dłużej. Na zdjęciach cienie nałożone są na krem, więc kolor jest dość wyrazisty. Wszystkie kolory są lekko połyskujące. Na szczęście nie ma w nich szpecących, dużych drobinek brokatu. Niestety nie posiadam bazy pod cienie, zapewne dlatego w ciągu dnia, cienie przestają być u mnie widoczne i zbierają się w załamaniach powieki. Biorąc pod uwagę kształt moich powiek (opadające), oraz moją tłustą cerę, wydaje mi się, że i tak długo wytrzymują ;) Raczej się nie osypują i nie rozmazują. Są dość twarde, nie mają kremowej konsystencji. Według mnie cienie są bardzo wydajne, mam je już naprawdę długo. Przetrwały wiele spotkań z podłogą, a jak widać pudełeczko nie jest zniszczone.

    Plusy:
    • ładne, delikatne odcienie
    • nie osypują się
    • bardzo wydajne
    Minusy:
    • niezbyt trwałe (ale podejrzewam, ze z dobrą bazą wytrzymają dłuuugo)

    Cienie oceniam na 4. 

    Cienie Avon True Colour, Green Flash

    Kolejna mini paletka, składająca się z czterech cieni w pięknych kolorach. Znajdziemy tu ciemny brąz oraz nieco jaśniejszy wpadający w złoto, głęboką zieleń i bardzo jasną, świetnie rozświetlającą. Opakowanie także z lusterkiem i dołączonym niewielkim aplikatorem. Edycja standardowa, bez złotych motywów na pudełeczku.



    Według mnie odcienie są naprawdę piękne! Kiedy zobaczyłam makijaż wykonany nimi, na znajomej byłam zachwycona. Brązy plus zielenie, to dla mnie połączenie idealne. Niestety jeśli chodzi o trwałość cieni, jest jeszcze gorzej niż w poprzedniej paletce. Po kilku godzinach nie widać u mnie żadnego z cieni, zbierają się w załamaniu, albo po prostu gdzieś znikają. Bardzo żałuję, bo według mnie kolory są świetne. Cienie są satynowe, bez brzydkich drobinek, ładnie wyglądają na powiece. Ciekawi mnie czy z bazą pod cienie przetrwałyby cały dzień? Przekonam się kiedy wreszcie kupię bazę ;D



    Plusy:
    • piękne kolory
    • świetne połączenie odcieni w paletce
    • wydajne
    • nie osypują się
    Minusy:
    • u mnie zerowa trwałość xD
    Daję 4+ za piękne kolory, za trwałość 2 :(

    Zapraszam na facebooka:
    https://www.facebook.com/pages/Pass-or-fail/596816817044579

    2013-10-11

    Egzamin zdają... szampony: Seboradin, Babci Agafii, Barwa.

    Od dawna śledzę blogi dotyczące pielęgnacji włosów. Głównie dzięki radom jakie tam znalazłam, wiem jak dbać o swoje włosy. Obecnie sięgają prawie do połowy pleców i są w dość dobrym stanie. Niestety niedawno dopadła mnie klątwa jesieni i zaczęły wpadać garściami.  

    Zazwyczaj dbam o włosy używając szamponów aptecznych, odżywek drogeryjnych lub z apteki, czasem olejów. Niedawno do zestawu dołączyły wcierki wzmacniające oraz suplementy.

    Szampon Seboradin Niger
    Ten obrzydliwy śmierdziel jest ratunkiem dla moich włosów :) Naprawdę nie lubię jego zapachu, ale do wszystkiego można się przyzwyczaić. Jest bardzo intensywny, ziołowy, kojarzy mi się z zapachem syropów ziołowych, którymi w dzieciństwie faszerowała mnie mama ;)  Ładnie się pieni, jest raczej gęsty. Zamknięty w twardej plastikowej butelce. Opakowanie trochę nietrafione, trudno wydobyć szampon. W butelce jest 200 ml, cena szamponu waha się od 26 do 30 zł. Według mnie jest niestety mało wydajny i dość drogi, chociaż efekty jakie daje są warte ceny.

    Co obiecuje producent?
    Zapobiega przetłuszczaniu się włosów, reguluję pracę gruczołów łojowych. Zawiera bogate w witaminy, mikroelementy oraz związki siarki, wyciągi z czarnej rzodkwi, tataraku, dziurawca, które wzmacniają, stymulują włosy do wzrostu, zapobiegają i łamaniu się włosów. Stosowany systematycznie sprawia, ze włosy są puszyste, wzmocnione, odżywione, nawilżone, lśniące i miękkie.

    Według mnie szampon jest bardzo dobry. Jeśli używamy go regularnie, razem z odżywką, efekty są wyraznie zauważalne. Zmniejsza wypadanie włosów, ładnie błyszczą, są mocniejsze. Co do przetłuszczania także ma na nie pozytywny wpływ. Dobrze oczyszcza, ale jeśli używam go zbyt często i nie zastosuje odżywki włosy są trochę poplątane i lekko wysuszone. Szampon ma w składzie SLS. Nie jest testowany na zwierzętach. W przerwach od Seboradinu stosuje szampon na brzozowym propolisie.

    Plusy:
    • zmniejsza wypadanie
    • świetnie oczyszcza
    • zmniejsza przetłuszcznie
    • ładnie się pieni

    Minusy:
    • zapach
    • nieporęczne opakowanie
    • mało wydajny

    Oceniam szampon na 5-. Minus za powalający zapach i opakowanie.

    Tradycyjny syberyjski szampon do włosów na brzozowym propolisie-regenerujący.
    Szampon zamówiony w którymś ze sklepów internetowych. Pojemność to aż 600 ml. Plastikowa lekka butelka z fajną zatyczką, umożliwiającą dozowanie odpowiedniej ilości szamponu. Konsystencja raczej wodnista, ciekawy ziołowo kwiatowy zapach.

    Według producenta:
    Dzięki propolisowi (właściwości lecznicze i pielęgnacyjne) oraz olejom z żeń-szenia i wrzosu zniszczone włosy będą zregenerowane, a stan skóry głowy się poprawi.

    Szczerze mówiąc w ogóle nie wierzę w zdolności regeneracyjne szamponów. Szampon według mnie może mieć właściwości nawilżające, oczyszczające, ewentualnie może mieć wpływ na zahamowanie wypadania. Może też mieć korzystny wpływ na skórę głowy. Kupując ten kosmetyk sugerowałam się świetnymi opiniami o kosmetykach Babci Agafii, zamieszczanych na innych blogach. Zależało mi głównie na nawilżeniu. Jak szampon sprawdza się u mnie? Myślę, że spełnia moje oczekiwania odnośnie nawilżenia. Ładnie się pieni, włosy się po nim nie puszą, są przyjemne w dotyku, wygładzone. Mogę używać go często, mimo to nie podrażnia, nie wysusza. Stosuje go jeśli moje włosy są lekko wysuszone, na zmianę z Seboradinem. Nie oczyszcza tak dobrze jak Seboradin, ale tak naprawdę nie tego od niego oczekuje. Nie mogę używać go codziennie, bo wtedy włosy zaczynąją szybko się przetłuszczać i są nieco przyklapnięte, jednak jako nawilżacz sprawdza się bardzo dobrze.

    Plusy:
    • bardzo wydajny
    • przyjemny zapach
    • ładnie nawilża
    • nie podrażnia
    • wygładza
     Minusy:
    • stosowany zbyt często wzmacnia przetłuszczanie 
    Oceniam szampon na 4+.

    Szmpon Barwa Tatarako- Chmielowy.
    Szampon, którego używam najrzadziej. Do kupienia niemal wszędzie, za kilka złotych. Opakowanie nieduże plasitkowe, mieszczące 250 ml szamponu. Produkt niezbyt gęsty, ale wydajny. Ma intensywny chemiczno ziołowy zapach. Kojarzy mi się z zapachem starych zakładów fryzjerskich, prowadzonych przez miłe starsze panie ;D Nie wiem skąd takie skojarzenia ;P


    Według producenta:
    Krystalicznie czysty szampon z naturalnym ekstraktem z tataraku i chmielu przeznaczony do pielęgnacji włosów łamliwych i zniszczonych. Siła odżywczych składników odbudowuje zniszczone włosy, wzmacnia oraz zapobiega ich łamaniu i wypadaniu. Regularne stosowanie sprawia, ze włosy stają się zdrowe, mocne, miękkie i błyszczące.

    Gdybym stosowała go regularnie zapewne miałabym na głowie wysuszoną szczotę, zamiast włosów ;) Nie wymagam od niego ani odbudowy, ani regeneracji czy też zapobiegania wypadaniu. Używam go głównie w celu dobrego oczyszczenia włosów i skóry głowy. Jeśli przesadzę z odżywką lub olejem, sięgam po ten szampon. Bardzo ładnie się pieni, ale za duży otwór, bez żadnego dozownika kompletnie się nie sprawdza (wylewam na dłoń połowę opakowania;/). 

    Plusy:
    • dobrze oczyszcza
    • baaaardzo tani
    Nie będę wypisywać minusów, ponieważ dla mnie jest to szampon oczyszczający i tylko takie ma zadanie. Nie należy jednak liczyć na inne zapewnienia producenta ;)

    Jako szampon oczyszczający dostaje 4-.

    Zapraszam do polubienia strony na facebooku:

    2013-10-06

    Egzamin zdają... kosmetyki do cery tłustej, z wyciągniem z... konopi.

    Kilka miesiecy temu wygrałam w konkursie organizowanym przez sklep Helfy www.helfy.pl kosmetyki Cannaderm przeznaczone do skóry tłustej i normalnej. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie ich nietypowy skład. Mydło do mycia twarzy i krem zawierają w sobie... olej z konopi. Kiedy otworzyłam paczkę z przesyłką moim oczom ukazały się kosmetyki z logo powszechnie znanej, zielonej roślinki ;) Przyznam szczerze, że mam pewne wątpliwości co do stosowania kosmetyków, których nie znam (ze względu na moją problematyczną cerę). Tym razem zdecydowałam się jednak na wypróbowanie specyfików.

     Krem Cannaderm for oily skin and T-zone

    Pachnie... ziołowo, trawiasto ;), ładnie się rozprowadza. W opakowaniu znajdziemy 75 g. W składzie kremu możemy znalezc min. olej z konopi, wyciąg z lawendy a także dobroczynną witaminę E. Mydło  składa się z oleju z konopi, wyciągu z torfu, rozmarynu, trawy cytrynowej. 

    Krem:
    • przeznaczony do cery tłustej, w szczególności strefy T
    • moze byc stosowany na noc lub na dzień
    • konsystencja jest dość gęsta, lekko żółtawy kolor
    • pachnie dość nietypowo , skoszoną trawą z nutką lawendy, zapach szybko jednak zanika
    • łatwo się rozprowadza, szybko wchłania

    Jak sprawdził się krem?
    Trudno to jednoznacznie ocenić. Jeśli oczekujemy od kremu matowienia skóry, to z pewnością je uzyskamy. Mam cerę tłustą, z tendencją do błyszczenia się w strefie T. Często pojawiają się grudki, czasem wypryski. Krem stosowałam po umyciu twarzy mydłem, rzadko stosując jakiś dodatkowy tonik przed nałożeniem. Faktycznie ładnie matuje. Dzięki temu podkład utrzymuje się dłużej i rozprowadza się bardziej równomiernie. Początkowo miałam wrażenie, że krem wpływa na redukcje niedoskonałości. Niestety po kilku tygodniach powróciły ze zdwojoną siłą. Mam wrażenie, że krem blokuje pory, ale moją skórę blokuje niemal wszystko... Krem zdecydowanie mogę polecić osobom, które mają problemy z tłustą, "świecącą" się cerą. Trądziku raczej nim nie wyleczycie.

    Plusy:
    • świetnie matuje
    • przyjemna konsystencja
    • nie jest tłusty
    • nie wysusza
    • ułatwia nakładanie podkładu
    • nie podrażnia
    Minusy:
    • zablokował mi pory
    • nie zredukował niedoskonałości 
    Za właściwości matujące oceniam na solidne 4+. Gdybym miała oceniać wpływ na poprawę kondycji skóry dałabym 3-.

    Mydło Cannderm Healing Hemp 2%


    Produkt ma 80 gram i kształt kostki w kolorze brązowym. Jest dość twarde, z zatopionymi drobinkami peelingującymi.. Zapach jest ziołowy, lekko cytrusowy (mnie jak najbardziej odpowiada).

    • testowane dermatologicznie
    • bez substancji zapachowych
    • bez parafiny i wazeliny 

      Jak sprawdziło się mydło?
      Przede wszystkim bardzo polubiłam jego zapach. Jest ziołowy, intensywny, nie wszystkim się podoba. Mydło fajnie oczyszcza a drobinki ładnie peelingują. Jest dosyć wydajne. Po użyciu mydła ma się wrażenie, że skóra jest bardzo dokładnie oczyszczona. Nie wiem jednak czy nadawałoby się do skóry suchej (mogłoby wysuszać). Na mojej tłustej skórze sprawdza się dobrze. Nie pozostawia także osadu. Efekt po użyciu tego mydła, można porównać do efektów, jakie daje mydło Alepp. Jedyną różnicą może być fakt, że mydło Cannaderm, ze względu na drobinki ścierające jest bardziej "agresywne", mimo wszystko daje nieco mniejsze wygładzenie.


      Oceniam produkt na 4. 

      Zapraszam na facebooka:
      https://www.facebook.com/pages/Pass-or-fail/596816817044579 

      2013-10-02

      Egzamin zdają... żel i tonik Iwostin Purritin.

      Dzisiaj kilka słów o moich sprzymierzeńcach w walce z niedoskonałościami skóry twarzy.  Produktów Iwostin Purritin do skóry tłustej, skłonnej do zmian trądzikowych używam od bardzo dawna, ale chyba nie doceniałam ich działania.

      Żel do mycia twarzy Iwostin Purritin
      Dokładnie oczyszcza skórę tłustą, skłonną do zmian trądzikowych i wrażliwą. Ogranicza powstawanie zmian trądzikowych poprzez normalizację pracy gruczołów łojowych i ograniczenie rozwoju bakterii P.Acnes. Zapobiega wysuszeniu skóry i łagodzi podrażnienia.

      W składzie:
      • Zincidone- połączenie cynku i molekuły PCA, która ułatwia jego wnikanie do skóry- reguluje wydzielanie sebum i zapobiega powstawaniu zmian trądzikowych
      • Physiogenyl -  bogate żródło pierwiastków śladowych, takich jak cynk i mangan- stymuluje regenerację naskórka nawilża
      •  Woda termalna z Iwonicza- Zdroju, wyciąg z aloesu oraz alantoina łagodzą podrażnienia

      Żel zamknięty w ogromnej butelce (300 ml) z pompką. Mam go już naprawdę bardzo długo, co świadczy o tym, jaki jest wydajny. Jedno naciśniecie pompki uwalnia ilość żelu, którą dokładnie można umyć całą twarz. Według mnie produkt ma konsystencję lekko galaretowatą ;) Zapach raczej delikatny, nieco mdły, ale niedrażniący.

      Jak działa?
      Przede wszystkim obawiałam się totalnego wysuszenia, nic takiego mnie jednak nie spotkało. Oczywiście, nie okłamujmy się, żel nie nawilża, ale nie przyczynia się też do powstawania Sahary na skórze. Dobrze oczyszcza. Rzadko zmywałam nim makijaż, więc nie wiem jak radzi sobie z grubą warstwą podkładu. Nie podrażnia. Wydaje mi się, że faktycznie reguluje wydzielanie sebum, twarz jest też trochę gładsza, rzadko pojawiają się brzydko wyglądające, czerwone niespodzianki. Na grudki raczej nie ma zbyt dużego wpływu (nie zauważyłam żeby znikały). Dla mnie najważniejszy jest fakt, że produkt jest delikatny ale jednocześnie spełnia swoją rolę- oczyszcza, zmniejsza wydzielanie sebum, łagodzi podrażnienia. Moja skóra bardzo szybko przyzwyczaja się do kosmetyków, dlatego żelu używam na zmianę, z mydłem Alepp.

      Plusy:
      • hypoalergiczny
      • nie wysusza
      • nie podrażnia
      • ma pozytywny wpływ na pracę gruczołów łojowych
      • dobrze oczyszcza
      • baaaardzo wydajny
      Minusy:
      •  hmmm... gdyby wyeliminował nieestetyczne grudki z mojej twarzy, byłby ideałem ;P

      Gdzie można kupić?
      W aptekach. Polecam takie, w których jest możliwość zamówienia produktów przez internet (często płaci się wtedy niższą cenę). Jeśli chcecie poczytać o produktach Iwostin, zajrzyjcie na http://www.iwostin.pl/ 

      Oceniam żel na 4+/ 5-. 

      Tonik Iwostin Purritin.

      Dokładnie oczyszcza i tonizuje skórę tłustą, skłonną do zmian trądzikowych i wrażliwą. Nawilża skórę oraz łagodzi podrażnienia. 
      W składzie ma: Zincidone, Physiogenyl, Wodę termalną z Iwonicza- Zdroju, wyciąg z aloesu oraz alantoinę.


      Tonik ma pojemność 240 ml, zamknięty jest w lekkiej plastikowej butelce. Zapach niezbyt intensywny, dość mdły. Przejdzmy do działania, które jest przecież najważniejsze. Tutaj mam pewne wątpliwości. O ile żelem jestem prawie zachwycona, tonik nie wzbudza we mnie aż tak pozytywnych odczuć. Nałożony w zbyt dużej ilości, pozostawia na skórze uczucie lepkości. Owszem nie wysusza, można zauważyć nawilżenie, ale z obiecaną regulacją sebum, już nieco gorzej. Niestety po upływie krótkiego czasu moja twarz zaczyna się "świecić". Niewątpliwą zaletą tego toniku jest fakt, że widocznie łagodzi podrażnienia, ściągnięcie twarzy. Grudek na mojej skórze nie rusza. Widocznie muszę sie z nimi zaprzyjaznić xD

      Plusy:
      • nawilża
      • łagodzi podrażnienia 
      • delikatny dla skóry
      • hypoalergiczny, bez parabenów, bez barwników 
      • bardzo wydajny 
      Minusy:
      • lepki
      • nie zmniejsza wydzielania sebum (w moim przypadku nawet je zwiększa ;P)

      Oceniam tonik na 4-. 
      Ideałem zdecydowanie nie jest, ale do tej pory i tak nie znalazłam lepszego zamiennika.

      Ps. Dzisiaj kupiłam w aptece krem, który dla wielu z Was okazał się zbawienny w walce z niedoskonałościami. Sprawdzę jak działa to cudo :D

       Zapraszam na facebooka:
      https://www.facebook.com/pages/Pass-or-fail/596816817044579

      2013-09-30

      Egzamin zdają.... róże :)

      Postanowiłam porównać róże, których do tej pory używałam. Mam raczej jasną karnację, dlatego używam takich w delikatnych odcieniach.

      Na pierwszy ogień idzie róż z Avonu Heavenly Nude!
      Używam go najdłużej, dlatego na zdjęciach jest taki zmaltretowany ;P
      Jak widać ma specyficzną budowę. Można zauważyć mix koloru delikatnie różowego z paseczkami w bardzo subtelnym kolorze kawy z mlekiem/ jasnego brązu. Aparat niestety tego nie oddaje. Według mnie, kosmetyk po nałożeniu przybiera odcień raczej brzoskwiniowy, w zależności od światła wpadający w ciepły róż. W zestawieniu z dwoma pozostałymi różami prezentuje się najsubtelniej. Nie jest to kolor bardzo mocno nasycony. Niestety dośc szybko się ściera.
      Plusy:
      • bardzo wydajny 
      • subtelny kolor (w moim przypadku bardzo wyraziste róże odpadają)
      • pięknie ożywia cerę
      Minusy:
      • niezbyt trwały
      • opakowanie bez lusterka
       Oceniam róż na 4+

      Kolejny bohater to róż e.l.f.  (najjaśniejszy zestaw z bronzerem)
       Cóż... Może na początku powinnam podkreślić, że nienawidzę kosmetyków z drobinkami. Kiedy otworzyłam opakowanie, ze zgrozą stwierdziłam, że widzę malutkie drobineczki w złotawym odcieniu. Na szczęście nie są duże i nie tworzą na twarzy efektu dyskotekowej kuli. Nie zmienia to faktu, że są widoczne na twarzy. Zamówiłam ten produkt głównie dlatego, ponieważ zależało mi na bronzerze (recenzja bronzera będzie w innym poście). Według mnie zamiast różu obok bronzera powinien znalezc się rozświetlacz, najlepiej bez bardzo widocznych drobinek, ale taki tworzący delikatną poświatę. No ale cóż, zostałam skazana na kolejny róż ;) Niestety kolor raczej nie jest dla mnie. Określiłabym go jako... marchewkowy? Taki odcień przybiera na mojej twarzy. Być może jest to spowodowane tym, że jestem raczej blada i niewiele kolorowych kosmetyków wygląda dobrze na mojej twarzy. Niestety chyba nie przekonam się do tego produktu. Mam odmienne zdanie co do bronzera, ale o tym innym razem.
      Plusy:
      • trwałość
      • solidne opakowanie opakowanie z lusterkiem
      Minusy:
      • złote drobinki  
      • nieodpowiedni dla mnie kolor
      Gdzie można kupić róż:
      Kosmetyk oceniam na 3-. 

      Kolejny róż- Avon, Classic Aura.
      Zakupiony całkiem niedawno. Ma solidne opakowanie z lusterkiem i niewielkim pędzlem do nakładania kosmetyku. Produkt przeżył już jedno zderzenie z ziemią i jak widać miewa się dobrze.
      Kosmetyk najbardziej różowy z prezentowanych w dzisiejszym poście. Chociaż i w tym przypadku trudno jest jednoznacznie określić kolor. Wydaje mi się, ze kolor jest nasycony i w porównaniu z dwoma pozostałymi najbardziej wyrazisty. Róż jest raczej trwały. Kosmetyk nie należy do tych twardych, które trudno wydobyć z opakowania, przy mocniejszym przyciśnięciu pędzla można nabrać go za dużo.
      Plusy:
      • trwałość
      • solidne opakowanie z lusterkiem
      • pędzelek (troszkę za mały ale lepszy taki niż żaden;) 
      Minusy:
      • mniej wydajny niż jego poprzednik z Avonu

      Róż zdobywa chwalebne 4+. 


      Obecnie jestem na etapie poszukiwania rozświetlacza bez widocznych drobinek, ale takiego, który tworzy lekką poświatę na twarzy. Możecie mi coś polecić?

       Zapraszam na facebooka:
      https://www.facebook.com/pages/Pass-or-fail/596816817044579

      2013-09-28

      Egzamin zdaje... Mydło Alep 25% oleju laurowego.


      Cześć wszystkim czytającym! :)

      Dzisiaj chciałabym przedstawić moją opinię, na temat działania mydła Alep.
      Mydło Alep jest produktem całkowicie naturalnym, opracowywanym wyłącznie na surowcach naturalnych, nie zawiera w swojej oryginalnej formie ani barwy, ani perfum, ani innego składnika. [...] Nie powoduje alergii. Mydło Alep jest wyposażone autentycznie w zalety lecznicze dzięki składnikom antyseptycznym. Przeznaczone dla skór suchych, dotkniętych takimi chorobami jak łuszczyca, trądzik, egzema.

      Skład:Aqua, Olea Europea, Laurus Nobilis, Sodium Hydroxide.


      Produktu używam od ponad miesiąca. Początkowo stosowałam go dwa razy dziennie, myjąc twarz rano i wieczorem. Niestety, moja skóra twarzy jest bardzo kapryśna. Kiedy chcę ją nawilżyć robi się jeszcze bardziej tłusta i zanieczyszczona, a kiedy chce ją dobrze oczyścić, zaczyna się łuszczyc i tracić wiotkość. Mydło Alep miało mi posłużyć, jako produkt, który wreszcie oczyści twarz, wygładzi ją i nie wysuszy. Cóż, mam mieszane odczucia...



      Jak już zaznaczyłam, mam tłustą cerę z widocznymi niedoskonałościami (grudki, zaskórniki itp). Miejscami jednak bywa przesuszona. Moja skóra bardzo szybko "przyzwyczaja się" do kosmetyków i nawet jeśli coś świetnie na nią działa, po około dwóch tygodniach efekty przestają być widoczne. Tak było i w przypadku mydła Alep. Przez pierwsze kilkanaście dni moja twarz wyglądała naprawdę dobrze. Wygładziła się, grudki stały się mniej widoczne, była przyjemna w dotyku. Po dłuższym stosowaniu zaczęła się robic wysuszona, a niedoskonałości powróciły. Bez zastosowania toniku, skóra była mocno ściągnięta.

      Mimo chwilowego wysuszenia i powrotu niedoskonałości nie zrezygnowałam z mydła. Postanowiłam lekko zmodyfikować sposób i częstotliwość używania go. Przede wszystkim, twarz myje mydłem tylko raz dziennie, ewentualnie co drugi dzień, zamiennie z żelem do mycia twarzy Iwostin. Po użyciu mydła zawsze stosuję tonik, albo przecieram twarz rumiankiem. Efekty nie są spektakularne, ale twarz zaczyna być gładsza, rozjaśniona.

      Plusy:
      • bardzo dobrze oczyszcza
      • redukuje drobne niedoskonałości
      • wygładza 
      • duża wydajność
      Minusy:
      • bardzo intensywny, nieprzyjemny zapach
      • może wysuszać
      • okropnie szczypie kiedy dostanie się do oczu (ileż razy już to przeżywałam...) 

      Według mnie, mydło zdaje egzamin. Nie rewelacyjnie, ale jednak zdaje. 
      Działanie oceniam na 4-
      Ciągle wierze, że moja cera się poprawi. Myślę, że mydło Alep muszę wspomóc dobrym kremem nawilżającym, który nie zapycha porów.

      Gdzie możecie kupic mydło Alep (różne rodzaje)?

      Jakie są Wasze wrażenia po zastosowaniu mydła? Macie swoje sposoby na niedoskonałości?