Strony

2013-12-29

Egzamin zdają... kremy Sylveco.

Minęło trochę czasu od kiedy przywędrowała do mnie paczka z Helfy, dlatego postanowiłam podzielic się z Wami moimi wrażeniami po stosowaniu kremów Sylveco.

Na pierwszy ogień Lekki krem Brzozowy.


Hypoalergiczny lekki krem brzozowy jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery wymagającej regeneracji. Zawiera ekstrakt z kory  brzozy, który dzięki właściwości pobudzania syntezy kolagenu i elastyny, zwiększa sprężystośc skóry i skutecznie opóznia procesy starzenia. W kremie zastosowano połączenie ekstraktu z aloesu oraz ksylitol o działaniu wybitnie nawilżającym i zmiękczającym. Naturalne oleje roślinne  i masło karite odbudowują warstwę wodno-lipidową i w połączeniu z alantoiną zapewniają skórze szybkie ukojenie. Dodatek witaminy E zabezpiecza ją przed negatywnym wpływem środowiska. Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, zawierający saponiny, ułatwia wnikanie składników aktywnych głębiej do skóry. Krem może byc stosowany pod makijaż oraz na okolice przemęczonych oczu.

Składniki aktywne: 
Ekstakt z kory brzozy, Ekstrakt z mydlincy lekarskiej, Ksylitol, Olej z pestek winogron, Olej sojowy, Masło Shea, Olej arganowy, Wiatmina E, Ekstrakt z aloesu, Olej jojoba, Alantonina 

Używając go pierwszy raz, zdecydowanie przesadziłam z ilością... Jedno naciśnięcie pompki, w która wyposażone jest opakowanie, uwalnia dosc dużo kremu, dlatego już po kilku godzinach świeciłam się jak bombka na choinkę :) Niewielka ilośc kremu sprawdza się trochę lepiej. Nakładam go przed nałożeniem podkładu, jeśli jest taka potrzeba, także w okolice oczu. Nawilżenie jest niewielkie. Jeśli macie suchą skórę z pewnością nie będziecie zadowolone.

Krem pachnie bardzo delikatnie, zapach jest ledwo wyczuwalny. W opakowaniu znajdziemy 50 ml. Konsystencja przyjemna, znacznie lżejsza niż w przypadku drugiego wariantu kremu zamkniętego w słoiczku. Krem bardzo delikatnie (może nawet zbyt delikatnie) nawilża skórę, zmiękcza ją, ale ze względu na dużo ilośc olejów w składzie, także bardzo delikatnie natłuszcza. Co do blokowania porów, JESZCZE tego nie zauważyłam, zobaczymy co będzie dalej. 

Plusy:
  • przyjemna konsystencja
  • świetny skład
  • tworzy delikatną powłokę ochronną
  • higieniczne opakowanie z pompką
Minusy:
  • za duża ilośc kremu= świecenie
  • za słabe nawilżenie
  • opakowanie przez które nie widac zużycia kremu 
  • *niestety niedawno zauważyłam że blokuje mi pory :(
Lekki krem brzozowy oceniam na 3+ (zmieniłam ocenę na niższą, ze względu na straszne blokowanie porów i niewystarczające nawilżenie)
Jeśli macie tłustą cerę, która szaleje w okresie zimowym i sezonie grzewczym, a potrzebujecie lekkiego nawilżenia i uelastycznienia krem może się sprawdzić. Jako krem na dzień, pod podkład jest w porządku, chociaż trzeba obserwowac czy nie będzie blokowac porów i powodowac świecenia. Mnie jednak ten krem nie zadowala.

Drugi produkt  to Krem brzozowy z betuliną Sylveco  (w słoiczku)

Tutaj pojawią się krzyki: po co Ci dwa kremy, tej samej firmy, o prawie takim samym składzie?!  
PRAWIE robi wielką różnicę :) Przede wszystkim skład jest znacznie krótszy.

Krem brzozowy z betuliną zawiera starannie dobrane składniki pochodzenia naturalnego. Został stworzony do pielęgnacji każdego rodzaju skóry, zwłaszcza wrażliwej i skłonnej do uczuleń.

Główne składniki: Olej sojowy, Olej jojoba, Olej z pestek winogron, Wosk pszczeli, Betulina



Moje pierwsze słowa po zastosowaniu: o Boże... to krem czy wazelina? xD Jeśli wybitnie nienawidzicie kremów tłustych, które zostawiają po sobie powłokę, to zdecydowanie odradzam zakup. Niestety ja należę do przeciwniczek wszystkiego co tłuste, więc przez chwilę pomyślałam, że powinnam pozbyc się tego kremu. Jednak pewnego wieczoru, kiedy moja skóra zaczęła przypominac papirus (wysuszona, ściągnięta, z czerwonymi paskudnymi niedoskonałościami) postanowiłam użyc go po raz kolejny. Po dokładnym oczyszczeniu twarzy, nałożyłam dośc grubą warstwę i poszłam spac. Rano skóra wyglądała lepiej. Była wygładzona, elastyczna, nawilżona, jakby jaśniejsza, nawet zaczerwienienia się zmniejszyły. Od tej pory ten krem to moja tajna broń na mega suchą skórę.

Plusy:
  • bogaty, odżywczy skład
  • wygładza
  • uelastycznia
  • tworzy warstwę ochronną 
  • koi i ujednolica koloryt 
Minusy:
  • tłusty (ale dzięki temu lepiej chroni skórę więc nie wiem czy to minus) 

Krem oceniam na 4-. 
Mogę używac go jedynie na noc, ponieważ w przeciwnym razie miałabym na twarzy tłustą warstwę. Mimo wszystko jako krem na noc, reanimujący moją dogorywającą skórą, spisuje się całkiem dobrze :)

2013-12-05

Egzamin zdaje... Olej do włosów Bringraj

Jakieś dwa miesiące temu zdecydowałam się kupić nowy olej do włosów. Do tej pory używałam Amli Gold i byłam raczej zadowolona. Olej zapewniał ładny połysk, włosów było jakby więcej. Niestety olej nakładany na skórę głowy bardzo przyspieszał przetłuszczanie. Dodatkowo nie umiałam go zmyć i często efekty olejowania włosów, niewelowane były przez wielokrotne mycie silnym szamponem. Muszę tez wspomnieć o zapachu, który był tak silny, że powodował ból głowy.

Postanowiłam więc znalezć dla siebie coś nowego, nie tylko ze względu na koniec miłości do Amli, ale głownie dlatego, ponieważ pojawił się pewien problem. Nadeszła jesień.... a jesień to dla moich włosów okres zabójczy. Zaczynają wypadać garściami. Dodając do tego moją beznadziejną dietę (żywienie się tostami i słodyczami, brak warzyw), brak suplementów i długość moich włosów (do połowy pleców), doszłam do wniosku, że niebawem wyłysieje ;] Włosy były wszędzie- na podłodze, w zlewie, w wannie, w kuchni, na stole, potrafiłam je znalezć nawet w szklankach i na talerzach. Jednym słowem zarządziły zbiorową emigrację :(

Zdesperowana wybrałam się do apteki, fryzjera i zrobiłam zakupy w moim ukochanym Helfy. W aptece zaopatrzyłam się w maxi krzem, fryzjer skrócił moje końcówki o 3 cm, natomiast w Helfy zamówiłam olej Bringraj. Minął już miesiąc od wprowadzenia zmian i zaczynam widzieć malutkie postępy. Włosy minimalnie mniej wypadają, mimo wszystko liczę na to, że z czasem będzie jeszcze lepiej.

 
Co mogę powiedzieć o oleju?
Pachnie cudownie! Jak słodkie cukierki z prawie niewyczuwalną nutą ziołową. Zapach jest bardzo oryginalny, ale nie duszący. Olej ma postać stałą, dopiero pod wpływem ciepła zmienia swój stan skupienia. Dla mnie to żaden problem. Wkładam go do mikrofalówki i za chwilę cieszę się zieloną, pachnącą cieczą. 

 Wyraznie nabłyszcza i nawilża. Moje włosy przestały przypominać wysuszoną szczotę, ich kondycja znacznie się poprawiła. Olej nakładałam też na skórę głowy, masowałam i zostawiałam na noc. Początkowo byłam przerażona bo po każdym takim olejowym masażu włosy wypadały garściami. Myślę, jednak, że jest w tym dużo mojej winy, ponieważ masowałam zbyt mocno. Po jakimś czasie zauważyłam, że wypada ich troszkę mniej. Nie wiem czy jest to spowodowane suplementami, faszerowaniem się warzywami czy właśnie olejem. Przy czesaniu mniej włosów zostaje na grzebieniu, ale nie osiągnęłam jeszcze zadowalających mnie w stu procentach efektów. Oleju używam z przerwami. Jeśli widzę, że moje włosy częściej się przetłuszczają odstawiam go na tydzień.




Plusy:
  • piękny zapach
  • nabłyszcza
  • nawilża
  • wygładza
  • wzmacnia włosy
Minusy:
  • jeśli nałożycie za dużo/za często włosy będą się przetłuszczać 
Oceniam na 4+.

Bardzo ciekawi mnie też olej Khadi. Miałyście, możecie polecić????

2013-12-02

Denko :)

Dzisiaj troszkę nietypowo. Przedstawiam kosmetyki, które bezlitośnie wykończyłam. I wcale nie mam wyrzutów sumienia ;) Opakowania już dawno wylądowały w koszu, ale chętnie powiem, do których produktów warto wrócić, a które nie spisały się dobrze.

1. Balsam regenerujący Seboradin do włosów suchych, zniszczonych farbowaniem, modelowaniem
Zdecydowanie wolę serię z czarną rzodkwią, do włosów przetłuszczających się i wypadających. W tym przypadku nie zauważyłam żadnego wpływu na wypadanie. Właściwie w ogóle nie zauważyłam żeby balsam dawał jakieś widoczne rezultaty. Owszem włosy były trochę bardziej nawilżone i błyszczące, ale u nasady szybko się przetłuszczały. Bez rewelacji.  Oceniam na 3+

2. Tonik oczyszczający do Cery Atopowej AA
Bardzo fajny, delikatny tonik. Nie mam cery atopowej, ale czasem potrzebuje czegoś naprawdę łagodnego i nawilżającego. Łagodzi podrażnienia, jest bezzapachowy, nie wysusza, nie wzmaga produkcji sebum. Świetna sprawa jeśli cera zaczyna płatać figle i staje się szorstka czy przesuszona. Oceniam na 5-

3. Żel do mycia ciała Welness Beauty, Mandarynka i jogurt
Zakupiony w Rossmannie, kosztuje kilka złotych. Opakowanie niestety nie jest duże, a szkoda bo produkt jest świetny. Pachnie obłędnie, jak... mandarynkowy kremowy jogurt :D Wydaje mi się, że nie wysusza skóry, dość dobrze się pieni i oczyszcza. Za taką cenę zdecydowanie warto polecić ten produkt. Z tego co wiem jest jeszcze wersja waniliowa i z kakao. Daję 5-.

4. Żel Original Source, Orange
Myślę, że te żele zna każdy fan intensywnych zapachów :) Lubię ten produkt, chociaż mam wrażenie, że trochę wysusza mi skórę i nie oczyszcza zbyt dobrze. W każdym razie jeśli szukacie żeli pod prysznic o ciekawych zapachach, polecam całą serię. Oceniam na 4+

5. Dezodorant Synergen, Red Berry 
Kupiłam w Rossmannie. Cóż... nie oczekujmy cudów od dezodorantu za kilka złotych ;D Używałam go tylko wtedy, kiedy wiedziałam, że nie będę wychodzić z domu xD Ogólnie zapach fajny, słodko owocowy, ale po kilku godzinach, zmienia się i nie pachnie już tak dobrze. Ochrona przed poceniem raczej słaba. Mimo wszystko jeżeli, ktoś nie szuka mega mocnego produktu, o słodkim, dość oryginalnym zapachu, to proponują spróbować. Daję 3+

6. Dezodorant Isana, Secret Rose
Oczywiście także kupiony w Rossmannie, za kilka złotych. Bardzo często używam dezodorantów z Isany, jeśli wiem, że nie czeka mnie intensywny dzień. Dezodorant nie gwarantuje ochrony przed poceniem się na cały dzień, ale na kilka godzin owszem. Zapach dość przyjemny, różany. Nie polecam osobom, które szukają produktów o silnym działaniu. Daję troszkę naciągane 4-- ;)

7. Spray Incandessence z Avonu
Moje odkrycie ostatnich miesięcy. Zapach dość trwały i intensywny, nie jest słodki, ale raczej kwiatowy. Cena niewysoka a spray całkiem dobrze się spisuje. Pozostaje długo, w szczególności na ubraniach. Oceniam na 4+

8. Odżywka wzmacniająco- regenerująca Radical
Wcierka do skóry głowy, ma przeciwdziałać wypadaniu. Zużyłam dwa opakowania. Hmmm przez pewien okres czasu, wydawało mi się, że działa... Sama nie wiem co o niej myśleć. Wydaje mi się, że trochę wysuszyła mi skórę głowy. Chyba raczej do niej nie wrócę. Nie wystawiam żadnej oceny, ponieważ tak naprawdę nie wiem czy mi pomogła, czy zaszkodziła... Jeśli chcecie wypróbować produkty Radical, możecie je znaleźć TUTAJ.

9. Zmywacz bezacetonowy 
Ma pielęgnować i nie wysuszać, być może jest to prawda, chociaż u siebie tego działania nie zauważyłam ;) Nie zmywa też zbyt dobrze... jest za to tani. Oceniam na 3+

10. Miodek do ust z Oriflame
Miałam wersję wiśniową i uważam, że była naprawdę świetna. Pięknie pachnie wiśniami, natłuszcza i jest wydajny. Produkt bardzo uniwersalny, można go używam na różne wysuszone partie skóry. Niewysoka cena. Mogę polecić, szczególnie na zimę. Oceniam na 4+