Strony

2014-03-28

Egzamin zdaje... pomadka- błyszczyk Celia nr 512 i pomadka nude 603.


Dzisiaj kilka słów o pomadce- błyszczyku firmy Celia, większości doskonale znanej i pomadce Celia Nude. Zdecydowałam się na zakup, po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji (My beauty world, Szuszu styles, Lady Chwila ). Swoje kupiłam TUTAJ, głównie ze względu na ceny, wybór i możliwość odbioru bezpośrednio na poczcie (tak czy inaczej listonosz zawsze przychodzi wtedy, kiedy jestem na uczelni, więc tańszy odbiór na poczcie, to dla mnie lepsze rozwiązanie).
W moim koszyku znalazła się pomadka- błyszczyk nr 512 i pomadka nude 603. Zawsze trudno było mi zamawiać kosmetyki kolorowe przez internet, ponieważ nigdy tak naprawdę nie wiedziałam jak wyglądają w rzeczywistości. Teraz dzięki blogom, wpisuje w google kolor pomadki, który mnie zaciekawił i zazwyczaj pojawia się kilka fajnych recenzji, ze zdjęciami, w jaki sposób pomadki prezentują się na ustach.


 Szukałam koloru, który ładnie ożywia twarz. Czerwienie są zdecydowanie nie dla mnie, do różów też nie jestem przekonana. Szukałam czegoś pośredniego pomiędzy kolorem brzoskwiniowym i lekko różowym i znalazłam kolor idealny! Bardzo trudno jest opisać odcień, który mam, ponieważ według mnie jest dość wielowymiarowy i wygląda inaczej w zależności od światła. W opakowaniu pomadka 512 jest w koralowo- brzoskwiniowym odcieniu, kolor wydaje się być bardzo wyrazisty, niemal neonowy. Posiada malutkie drobinki, które po nałożeniu nie rzucają się w oczy. Na zdjęciach kolor wygląda na różowy, ale jest bardziej brzoskwiniowy, pięknie błyszczy i przyjemnie się go nosi. Konsystencja pomadki jest genialna! Pomadka zachowuje się jak błyszczyk, przy czym trzeba podkreślić, że nie jest klejąca, a na ustach jest prawie nie wyczuwalna. Kolor można ładnie stopniować, ściera się równomiernie, nie wysusza (może nawet nawilża???), obłędnie pachnie winogronami. Gama kolorystyczna jest naprawdę spora, wiele osób jest zachwyconych typowo różowymi pomadkami (recenzja różowych niebawem ;D Nie jestem zwolenniczką mocnego makijażu ust, źle się w nim czuję. Zazwyczaj jeśli mam mocny kolor na ustach po wyjściu z domu, ścieram go. Celia jest idealnym rozwiązaniem dla dziewczyn, które chcą osiągnąć subtelne efekty i szukają pomadek, które nie wysuszają ust. 512 możecie kupić TUTAJ.


Druga pomadka jest z serii nude i ma numer 603. Ponieważ w pomadkach w typowym kolorze nude zazwyczaj wyglądam jak zombie, które właśnie wstało z grobu, dlatego zdecydowałam się na delikatny, dość jasny róż. Pomadka nie ma żadnych drobinek, ma fajną konsystencję. Może troszkę bardziej podkreśla suche usta, ale to tylko mobilizacja żeby wreszcie o nie zadbać. Kolor bardzo wiosenny, delikatny, jasny. 603 także znajdziecie TU.
Plusy:
  • bardzo niska cena
  • piękna gama kolorystyczna
  • nawilżenie
  • cudowny zapach
  • komfort noszenia i nakładania
  • świetna konsystencja
Minusy:
  • nie jest super trwała
 Oceniam na 5-.


2014-03-25

Egzamin zdaje... lakier Wibo.

Zawsze wydawało mi się, ze poświęcanie notek lakierom do paznokci to strata czasu. Sama do tej pory nie zwracałam uwagi na to, czy mam pomalowane paznokcie, a kwestia doboru koloru była kompletnie nieistotna. Nigdy nie dbałam o paznokcie jakoś szczególnie. Po prostu rosły, a ja czasem nadałam im kształt (czasem nie xD) i odświętnie pokryłam jakąś lakierzyną za 2 zł.


Teraz dochodzę do wniosku, że zadbane dłonie i paznokcie wyglądają naprawdę estetycznie. Są naszą wizytówką. Niestety nadal nie umiem pomalować paznokci w sposób idealny, dlatego zazwyczaj lakier jest nie tylko na płytce, ale i w okół niej. Cóż, ważne, że się staram! Blogosfera ma na mnie dobry wpływ ;D Wszyscy mają obsesję na punkcie lakierów, mam i ja! :) 


Stałam się ogromną fanką lakierów do paznokci z Wibo. Są bardzo tanie, mają dużo kolorów do wyboru, są ogólnodostępne i całkiem dobrej jakości. Express Growth według producenta posiadają zaawansowaną multi-witaminową formułę wspomagającą wzrost paznokcia. W buteleczce znajduje się 8, 5 ml.  Mam kilka kolorów, dzisiaj prezentuje nr 477. Według mnie kolor jest świetny. Brązowo- pomarańczowy, mieniący się na złoto i delikatnie zmieniający odcień zależnie od padającego światła.

Pędzelek jest w porządku, nie za długi i nie zbyt krótki, dobrze rozprowadza lakier po płytce. Malując nie tworzą się smugi. Dzięki jednej warstwie uzyskujemy delikatnie transparentny kolor, dwie zapewniają pełne krycie. Nie jest to lakier szybkoschnący dlatego, trzeba uzbroić się w cierpliwość zanim wyschnie. Jeśli chodzi o jego trwałość, mnie w zupełności zadowala. Nie odpryskuje, ale po kilku dniach zaczyna się delikatnie ścierać na końcach. Blask jest najsilniejszy w dniu malowania paznokci, ale później także utrzymuje się na całkiem przyzwoitym poziomie. Jeśli chodzi o jego wpływ na wzrost paznokci, nie jestem w stanie go ocenić.
Plusy:
  • dobra trałość
  • świetne kolory
  • bardzo dobra cena
  • dostępność
Oceniam na 5-. 

Dodawanie blogów do obserwowanych nadal nie działa, zachęcam by dołączać do Google followers :)

2014-03-21

Walka z wypadającymi włosami.


Od kilku miesięcy mam ogromny problem z wypadaniem włosów. Podczas mycia włosy wypadają garściami, podobnie jak podczas czesania szczotką, a nawet przeczesywania włosów rękoma. Z moich długich, raczej gęstych włosów, pozostało już naprawdę niewiele.  Brak objętości doprowadza mnie do szału. Włosy są wszędzie (kurtki, płaszcze, poduszki, wanna), tylko nie na mojej głowie :///

Kilka tygodni temu w akcie desperacji obcięłam jakieś 5 cm, wierząc, że dzięki temu łatwiej będzie mi je pielęgnować, nie będą się plątać, a podczas czesania nie będę ich tak ciągnąć i wyrywać tych, które jeszcze nie wypadły. Ehhh ja naiwna.... Myślę, że tak naprawdę nie miało to żadnego wpływu na wypadanie, chociaż muszę przyznać, że końcówki są teraz idealne i nie rozdwajają się, nawet bez użycia serum czy jakiś olejków.


Jeśli chodzi o suplementację do tej pory brałam kwasy omega 3 i Maxi Krzem. Czy zauważyłam efekty? Raczej nie. Od kilku tygodni biorę Calcium Pantothenicum i chyba zaczynam widzieć pewne rezultaty. Nie wiem czy to efekt placebo, czy faktycznie minimalnie wypadanie zmniejszyło się. Najbardziej widoczna poprawa zauważalna jest jeśli chodzi o stan paznokci. Jestem teraz posiadaczką SZPONÓW ;D Zastanawiałam się też, czy tabletki mogą mieć też wpływ na poprawę stanu cery, bo wydaje mi się, że skóra jest troszkę gładsza. Planuje pożreć jeszcze dwa opakowania i wtedy na pewno podzielę się z Wami moimi wrażeniami. Mam nadzieję, że nie przepoczwarzę się w mutanta rodem z X-menów (chociaż jeśli paznokcie nadal będą rosnąć w takim tempie, będę jak Wolverine ;D:D:D


Do mycia używam tylko dwóch szamponów. Szampon z Barwy rzadziej, do spłukania oleju, natomiast turecki szampon Planeta Organica na co dzień. Jedynym olejem jaki posiadam jest rosyjski olej Babci Agafii- Stymulujący wzrost. Kilka dni temu kupiłam kurację Seboradinu do wypadających włosów (ampułki plus spray-recenzje za kilka tygodni).


Niedawno na blogach rozgorzała dyskusja dotycząca rosyjskich kosmetyków. Istnieją głosy mówiące o tym, że niemożliwe jest wyprodukowanie kosmetyków z tak naturalnych składników, za tak niską cenę. Przypominam, że rosyjskie kosmetyki u nas są dość tanie, w Rosji natomiast kosztują kilka złotych. Sama nie wiem co o tym myśleć. Jeśli składy są przekłamane, nie zmieni to mojego stosunku do tych produktów. Jestem zadowolona z ich działania, dlatego tak czy inaczej będę po nie sięgać.
Za kilka tygodni postaram się napisać notkę o tym czy udało mi się zahamować wypadanie. Każdemu kosmetykowi z dzisiejszej notki poświęcę osobny wpis. Może zachęcę kogoś do sięgnięcia po podobne produkty, albo przeciwnie- odradzę. Tymczasem uciekam łyknąć Calcium i wetrzeć Seboradin. Pozdrawiam! :)

WAŻNE PYTANIE: Czy Wy także nie możecie dodawać nowych blogów do obserwowanych???? 

2014-03-13

Egzamin zdaje... oczyszczający płyn micelarny Loreal- Ideal Soft.

Postanowiłam kupić sobie dobry płyn do demakijażu. Do tej pory zmywanie podkładu nie było niczym przyjemnym. Mocne pocieranie skóry plus tłusta powłoka, którą pozostawiały różne płyny do demakijażu, nie były dla mnie niczym nadzwyczajnym. Kilka dni temu doszłam do wniosku, że takie agresywne zmywanie, może niekorzystnie odbić się na mojej i tak niedoskonałej skórze. Powędrowałam do Rossmana i... trafiłam na promocję płynu micelarnego z Loreal. 
Dlaczego nie?-pomyślałam.


W plastikowym opakowaniu znajdziemy 200 ml, bezbarwnego, bezzapachowego płynu. Według producenta płyn jest stworzony dla cery suchej i wrażliwej, usuwa wszelkie ślady makijażu i zanieczyszczeń, skóra staje się piękniejsza. Jest bardzo łagodny i koi nawet wrażliwą skórę. Formuła bez zapachu, bez alkoholu. Hipoalergiczny.

Skład jest krótki: Water, Hexylene Glycol, Glycerin, Poloxamer 184, Disodium Cocoamphodiacetate, Disodium Edta, Polyaminopropyl, Biguanide. (FIL B54894/1)

Nie jestem posiadaczką cery suchej ale wrażliwej owszem. Szukałam czegoś delikatnego, co nie będzie wymagało od mnie mocnego pocierania skóry. Brak alkoholu i zapachu, zachęciły dodatkowo. Według mnie płyn sprawdza się świetnie. Nie wiem na jakiej zasadzie działa ale wystarczy bardzo delikatnie przyłożyć płatek nasączony płynem do twarzy , żeby makijaż zniknął. Płyn sprawdza się w 100%, a zapewnienia producenta są prawdziwe. Żadnego pieczenia, swędzenia, zaczerwienień. Brak tłustej powłoki. Cera jest przyjemnie odświeżona i wygładzona. Jestem zachwycona ;D Szkoda, że jest go tylko 200 ml (lubię kosmetyki do demakijażu w ogromnych butlach xD Polecam wszystkim, nie tylko posiadaczkom cery suchej. Płyn możecie kupić w drogeriach, także tych internetowych (np. TUTAJ).



Plusy:
  • idealnie oczyszcza
  • jest delikatny
  • łagodzi
  • bez zapachu 
  • bez alkoholu
  • nie pozostawia powłoki


Oceniam na 5+ !