Strony

2014-04-30

Egzamin zdają... pędzle! Plus kilka słów o konsumpcjonizmie.

Niedawno zastanawiałam się na fenomenem pędzli z Hakuro, Zoevy czy Sigmy. Nigdy nie miałam oryginalnych pędzli i raczej nie zamierzam takich kupować. Są dla mnie najzwyczajniej w świecie za drogie i nie należą do akcesoriów dla mnie niezbędnych. Większość profesjonalnych makijażystek używa profesjonalnych pędzli i oczywiście to rozumiem. Podobnie jest z osobami, które techniki makijażu opanowały bardzo dobrze, ale nie pracują w zawodzie makijażystek. Wysoki poziom umiejętności, idzie w parze z wysokiej jakości produktami i akcesoriami. Nie mogę jednak pojąć w jakim celu kupować całe zestawy pędzli w horrendalnych cenach, jeśli nie potrafi się z nich korzystać? Wychodzę z założenia, że pędzle, jakich się używa nie decydują o jakości makijażu. Jeśli nie umiesz się malować, nawet pędzle z najwyższej półki nie zapewnią Ci tej umiejętności. Owszem, być może produkty będą się lepiej nakładały i rozprowadzały, ale nie nauczą technik makijażu. Coraz częściej takie pędzle, są po prostu ładnie wyglądającymi gadżetami w przepełnionej kosmetyczce.

Czasem mam wrażenie, że kupujemy produkty, które wcale nie są nam potrzebne, lub niezbędne, ale ze względu na to, że robią furorę w blogosferze, trzeba je mieć... Zastanawiam się tylko po co? Kiedy pierwszy raz przeczytałam o Beauty Blenderze pomyślałam: "Skoro jest taki świetny, to powinnam go kupić". Doszłam jednak do wniosku, że w moim przypadku to zupełnie bez sensu. Kupowanie kawałka gąbki za 80 zł, tylko dlatego, że według innych to fajna rzecz? Hmmm... przecież podkład najlepiej rozprowadzam palcami, więc po co mi ta gąbka??? xD Podobnie zareagowałam, kiedy usłyszałam o azjatyckich kremach BB. Współlokatorka ma, blogerki mają i zachwalają więc ja też powinnam mieć! Na szczęście zamówiłam próbki. Kremy są zbyt ciężkie dla mojej skóry i mają w sobie silikony. Po co mi taki krem, skoro mogę kupić podobny w aptece, także z filtrem i bez silikonów???

Wydaje mi się, że przed zakupem produktów, które ciągle przewijają się w blogosferze, trzeba naprawdę dobrze się zastanowić. Po co kupować akcesoria, które będą dla nas tylko gadżetami, których tak naprawdę nie potrzebujemy? Nie chce być zle zrozumiana ( chociaż i tak zapewne oberwie mi się od wszystkich zwolenniczek wymienianych przeze mnie produktów). Chodzi mi wyłącznie o to, że wydawanie masy pieniędzy na produkty i akcesoria, które traktuje się JEDYNIE jako prestiżowy gadżet, jest typowe dla nieodpornego na reklamy, trochę próżnego, konsumpcyjnego społeczeństwa. Bądzmy asertywni, kupujmy to co jest nam naprawdę potrzebne :)

Postępując zgodnie z moim motto kupiłam dwa niezbędne dla mnie pędzle (do różu i bronzera). Oczywiście nie są to pędzle oryginalne, zamawiałam je tutaj, głównie ze względu na bardzo niską cenę i ich kształt. Stronę poznałam dzięki Żanecie z bloga Babski kącik, którą serdecznie pozdrawiam :)

Pędzle są mają dość sztywne włosie, które nie wypada. Powierzchnia stykająca się bezpośrednio z twarzą, jest z kolei bardzo mięciutka i przyjemna. Bardzo lubię ich kształt. Ścięty pędzel jest idealny do różu i bronzera.  Zaokrąglony (?) powinien nadawać się do konturowania,  ale trzeba uważać, żeby powstałe linie nie były zbyt ostre. Włosie w zaokrąglonym jest bardzo zbite (może nawet za bardzo?) Mimo wszystko, za taką cenę, naprawdę warto je kupić.  Polecam wszystkim :)

Pędzle oceniam na 5-

3 komentarze:

  1. Zgadzam się z Tobą w 100%. Po pierwotnym szale zakupów teraz ja też kupuję tylko te produkty, które są mi potrzebne lub mnie samą zaciekawią. Kupowanie wszystkiego co jest promowane źle się kończy, bo jak wiadomo nic nie jest dobre dla wszystkich i później mamy całą masę zbędnych rzeczy w szafkach i coraz mniej pieniędzy na to co jest rzeczywiście super. Bardzo ciekawy post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zainteresował :)

      Usuń