Strony

2014-05-31

Egzamin zdają... sklepy internetowe :)

 Postanowiłam zrobić zestawienie sklepów z kosmetykami, z których korzystam lub, które po prostu znam. Myślę, że będzie to dość pomocne, szczególnie, że już kilka razy byłam pytana o to gdzie można kupić dany produkt. Tak więc oto jest! Lista kosmetycznych sklepów internetowych. Wszystkie wymienione poniżej sklepy oferują rosyjskie kosmetyki (i inne oczywiście także ;)

1. Triny
3. Bioema
5. Kalina




 źródło: Triny.pl

Krótkie zestawienie sklepów, w których można kupić orginalne azjatyckie kosmetyki. Ceny są bardzo wysokie, także polecałabym rozważenie zakupu na eBayu. Tego typu sklepy gwarantują jednak orginalność, z eBay'em natomiast bywa różnie.


Drogerie internetowy w których możecie kupić kosmetyki kolorowe:


Dwa azjatyckie sklepy, w których znajdziecie wszystko. Od świetnej biżuterii, po ubrania, gadżety, akcesoria do makijażu i kosmetyki kolorowe, w bardzo niskich cenach, przesyłka darmowa.







1. Born Pretty
2. Sammy Dress









źródło: Snobka.pl

Sklepy oferujące ciekawe, naturalne i orientalne kosmetyki, o interesujących składach:

6. Helfy

Na koniec dwa sklepy, w których istnieje możliwość stworzenia własnych produktów kosmetycznych:  





1. Zrób Sobie Krem
2. Biochemia Urody









źródło: Pachnąca Kraina.pl

Korzystajcie! Jeśli znacie jeszcze jakieś sklepy, chętnie o nich usłyszę i zaktualizuję listę :)


2014-05-30

Egzamin zdaje... Coffee Body Scrub od Skin Food

Niedawno pewien osobnik sprezentował mi mini zestaw koreańskich kosmetyków. Jako, że jestem fanką wszelkich nowości doznałam kosmetycznego orgazmu i zaczęłam testować nowe specyfiki ;D


Kilka słów o Skin Food i ich strona internetowa
Południowokoreański producent kosmetyków z siedzibą w Seulu. Firma została założona w 1957 roku. Dewizą SkinFood są kosmetyki zawierające w składzie naturalne produkty żywnościowe takie jak awokado, pomidory, ryż, mleko, marchew, kawior i wiele innych. Firma produkuje kosmetyki kolorowe, oraz produkty do pielęgnacji ciała i włosów.  źródło

Coffee Body Scrub- Skin Food
Według producenta scrub posiada w sobie sproszkowane ziarna kawy, które złuszczając naskórek, pozostawiając skórę gładką i nawilżoną. Kawa nadaje skórze sprężystości, a miód i cukier pozostawiają ją gładką. Nadaje się do wszystkich typów skóry.



Jeśli ktoś obawia się używać koreańskich kosmetyków, to gwarantuje, że mnie jeszcze nie zaszkodziły. Poza fantazyjnymi opakowaniami, mają przyzwoite składy i wykorzystują nietypowe składniki. Zazwyczaj zapachy też są obłędne. Poza tym wychodzę z założenia, że należy próbować nowych rzeczy ;D




Tak więc po odkręceniu wieczka poraził mnie cudowny słodki zapach! Jeśli spodziewacie się  zapachu świeżej kawy, to w tym produkcie go nie znajdziecie. Scrub pachnie słodkim deserem z dodatkiem kawy i miodu. Zapach obłędny. Działanie scrubu także bardzo dobre. Ma w sobie drobinki cukru, które są wprawdzie niewielkie, ale dodatkowym składnikiem peelingującym są drobinki z ziaren kawy. Nie posiada w składzie parafiny, łatwo się go zmywa, nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Skóra po użyciu peelingu jest nawilżona i gładka. Jedynym minusem jest bardzo małe opakowanie. Niestety dla mnie 155 g wystarcza dosłownie na 4 użycia. Mimo tej małej niedogodności, jestem bardzo zadowolona ze scrubu :)


Plusy:
  • piękny zapach
  • dobrze peelinguje
  • nawilża
  • łatwo się spłukuje
Minusy:
  • za mało, za maaaaałooooo ;(
Oceniam na 4+. 

2014-05-28

Wykończę... wykończę was wszystkich! :D

Obiecałam sobie, że nie będę pisać na blogu o kosmetykach, które właśnie zakończyły swój żywot.  Dzisiaj spojrzałam na stertę opakowań do wyrzucenia i doszłam do wniosku, że jednak nie mogę  wszystkich wyrzucić, choćby w kilku słowach nie komentując ich działania ;P


1. Tradycyjny syberyjski szampon do włosów na brzozowym propolisie-regenerujący- wszystkich zainteresowanych odsyłam TUTAJ.

2. Malinowy żel pod prysznic Avon Naturals - Świetny produkt do mycia. Piękny zapach, fajnie się pieni, raczej nie wysusza. Niewysoka cena, szkoda, że jest go jedyne 200 ml. Oceniam na 4+.

3. Waniliowy Scrub do Ciała Avon Naturals - To paskudztwo nigdy więcej nie zagości w mojej łazience. Według mnie nie jest to scrub, ale tłustawy, grudkowaty krem z parafiną, który na pewno nie peelinguje. Właściwie ten scrub nie robi nic i do tego trudno go spłukać. Ma brzydki chemiczno waniliowy zapach. Never again. Oceniam na 2. 

4. Scrub Avon Senses Lagoon Refreshing-  Całkiem przyzwoity scrub. Ma w sobie drobinki ścierające, szkoda tylko, że tak niewiele. Bez parafiny, wysoko w składzie SLS. Ładnie myje i delikatnie ściera. Ma piękny orzeźwiający zapach. Według mnie świetny na lato. Oceniam na 4-.
  
5. Nawilżajacy krem do twarzy z wyciągiem z trawy cytrynowej i ogórka Avon Care-  To nie jest krem przeznaczony do mojej cery, nie wiem dlaczego kiedyś go używałam. Owszem uelastycznia i wygładza, delikatnie nawilża i nie jest tłusty, jednak mam wrażenie, że blokuje pory. Ma przyjemny zapach, myślę, że może nadawać się na lato. Ma filtr SPF 15.  Nie dla mojej tłustej cery, dlatego daję 3+.

6. Perfumy Donna La Rive- La Rive kopiuje znane perfumy. Cóż, nie przywiązuję wagi do tego czy zapach kosztuje 200 zł czy też 20 zł, ma mi się po prostu podobać. W przypadku Donny La Rive tak właśnie jest. Uwielbiam ten zapach! Jest idealny na lato. Bardzo świeży, może nawet troszeczkę przypominający męskie zapachy. Jedyny zapach, po którym nie boli mnie głowa. Niestety nie jest trwały, dlatego zazwyczaj mam go przy sobie. Do kupienia w Rossmannie za około 20 zł.

7.  Rumiankowy żel do mycia twarzy Sylveco- recenzja TUTAJ

8. Solny peeling Bania Agafii- UWIEEEELBIIAAAAM :D Recenzja TUTAJ

9.  Perfumy Avon Today Tomorrow Always Amour- kategoria kwiatowa. Bardzo intensywny i trwały zapach. Dla mnie zbyt ciężki, szczególnie na lato. Mimo wszytko polubiłam go. Oceniam na 4.

10. Perfumy Incandessence Blossom Avon- Bardzo polubiłam ten zapach z kategorii kwiatowo-orientalnych (jabłko, irys, drzewo sandałowe).  Jest dość intensywny i trwały. Dla mnie na lato jest zbyt ciężki. Ma uroczy flakonik. Oceniam na 4.

2014-05-25

Egzamin zdają... kremy pod oczy.

Stwierdziłam, że naskrobę coś o kremach pod oczy, bo pewien znany mi osobnik, zapragnął zakupić taki krem. Osobnik cechuje się brakiem zdecydowania, być może moje notka mu pomoże ;P


Usuwa objawy zmęczenia, łzawienia, podrażnienia i pieczenie okolic oczu, spowodowane warunkami atmosferycznymi, przebywaniem w suchych pomieszczeniach, niewyspaniem. Zastosowany w recepturze wyciąg ze świetlika wykazuje własności przeciwzapalne oraz kojące a ekstrakt z zielonej herbaty przeciwświądowe. 

Skład:  Aqua, Propylene Glycol, Camellia Sinensis Leaf Extract, Euphrasia Officinalis Extract, Panthenol, Triethanolamine, Butylene Glycol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Bisabolol, Carbomer, Glucose, Salvia Officinalis Leaf Extract, Althaea Officinalis Root Extract, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben.

Moim pierwszym był Żel do powiek i pod oczy- Floslek, ze świetlikiem i herbatą. Nasz związek był długi, ze wzlotami i upadkami ;D Pierwsze wrażenie było średnie. Żel jest bardzo lekki, więc nie zapewnia super nawilżenia na które liczyłam. Zauważyłam jednak, że jest genialny jeśli chodzi o wygładzenie skóry, redukcje opuchlizny, delikatne napięcie i rozjaśnienie okolic oczu. Świetnie łagodzi podrażnione okolice oczu, naprawdę przynosi ulgę. Nie nadaje się pod makijaż bo może się rolować. Jest bardzo delikatny, nadaje się nawet do wrażliwych oczu. Szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej powłoczki, ale tworzy delikatną siateczkę napinającą skórę. Jeszcze lepiej działa schłodzony :) Kosztuje zaledwie kilka złotych. Oceniam na 4+.


Zapobiega powstawaniu tzw. „worków” pod oczami. Likwiduje poranną opuchliznę, uspokaja zestresowaną skórę. Biologicznie aktywne wyciągi roślinne zawarte w żelu pobudzają mikrokrążenie, działają przeciwobrzękowo, przeciwzapalnie i kojąco. 

Skład:Aqua, Pentylene Glycol, Propylene Glycol, Plantago Lanceolata Leaf Extract, Euphrasia Officinalis Extract, Panthenol, Triethanolamine, Butylene Glycol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Bisabolol, Carbomer, Glucose, Salvia Officinalis Leaf Extract, Althaea Officinalis Root Extract, Decylene Glycol.

Kolejny żel Floslek- ze świetlikiem lekarskim i babką lancetowatą. Wzbudza we mnie mieszane odczucia. Zamknięty w okrągłym plastikowym pudełeczku, bezzapachowy o żółtawym zabarwieniu. Podobnie jak jego poprzednik jest bardzo lekki, delikatnie napina skórę i delikatnie wygładza. Mam jednak wrażenie, że nie rozjaśnia okolic oczu tak jak jego poprzednik. Raczej nie zapewnia nawilżenia. Porównując go z żelem ze świetlikiem i herbatą wypada gorzej. Także kosztuje kilka złotych. Oceniam na 4-/3+.

 

Maska-krem z rozmarynu to bezpieczne połączenie odżywczej maseczki z kremem pod oczy na noc. Zawarty w nim kwas karnozowy i karnozol mają działanie antyoksydacyjne - chronią skórę przed wolnymi rodnikami oraz posiadają właściwości antybakteryjne, drenujące i przeciwzapalne. Dzięki swojej lekkiej konsystencji maska-krem przenika do najgłębszych warstw skóry i wygładza zmarszczki stymulując proces odnowy kolagenu.

Pełny skład: woda, mirystynian izopropylu (pochodzenia roślinnego), trehaloza (naturalny disacharyd z alg), gliceryna (pochodzenia roślinnego), olejek z rozmarynu, ekstrakt z trzęsaka, allantoina, kwas edetynowy.

Maska-krem pod oczy z rozmarynem- Orientany to mój jedyny nie żel ;p Krem o bogatej konsystencji bardzo ładnie nawilża okolice oczu, przy okazji je wygładzając. Skóra jest przyjemna w w dotyku, bardziej elastyczna. Wchłania się dłużej, zostawia na pewien czas delikatną warstwę na skórze. Myślę, ze nadawałby się nawet pod makijaż. Nie drażni oczu, jest delikatny i świetnie pachnie rozmarynem. Jedyny minus- cena :( Ja miałam to szczęście, że kosmetyk wygrałam. Oceniam na 4+.


Podsumowując kiedy potrzebuje silnego nawilżenia sięgam po Orientanę, gdy zależy mi na wygładzeniu i rozjaśnieniu używam żelu Floslek ze świetlikiem i herbatą. Myślę, że Floslek może być świetnym kremem dla osób, które potrzebują ulgi dla okolic oczu. Naprawdę świetnie łagodzi, a przy okazji wygładza. Najrzadziej używam żelu Floslek ze świetlikiem i babką lancetowatą. Jestem pewna, że kupię ponownie Floslek ze świetlikiem i herbatą, co do Orientany, zobaczymy ;)

2014-05-18

Egzamin zdaje... Szampon Turecki Hammam- Wzmacniający.


Poszukiwanie szamponów idealnych trwa. Na półce zawsze muszę mieć co najmniej trzy szampony- jeden mocno oczyszczający, drugi delikatnie oczyszczający i trzeci silnie nawilżający.  Idealny szampon mocno oczyszczający znalazłam już dawno, z delikatnie oczyszczającym bywa różnie, natomiast wśród nawilżających mam kilku faworytów.

Szampon Turecki Hamman zdecydowanie należy do produktów mocno odżywiających i nawilżających.  Według mnie nie jest to szampon oczyszczający, który zapewni puszystość i objętość. Jeśli oklapnięte włosy nie są dla nas straszne, spokojnie można go używać codziennie bez obaw o wysuszenie czy podrażnienie. Funduje bardzo fajne nawilżenie, włosy ładnie po nim błyszczą ale... i szybciej się przetłuszczają. Myślę, że osoby z silnie przetłuszczającymi się włosami o małej objętości nie byłyby zadowolone. Jeśli chodzi o wpływ na wypadanie nie zauważyłam żadnego. Moje włosy nadal wypadają garściami i wydaję mi się, że zanim wyjadę w nieznane będę musiała odwiedzić dermatologa :( Nie zauważyłam także żeby pojawił się po nim wysyp nowych włosów, ale jakoś nie wierzę żeby jakikolwiek szampon mógł się do tego przyczynić. Zapach szamponu jest niezwykły. Pachnie cynamonem, delikatnymi przyprawami korzennymi, kojarzy mi się z zapachem orientalnej kawy z ulubionej kawiarni. Zapach pozostaje we włosach, także odradzam wszystkim, którzy nienawidzą cynamonu. Podsumowując, jako szampon nawilżający jest naprawdę bardzo dobry, tylko szkoda, że włosy trochę tracą na objętości.

Skład: Aqua with infusions of: Organic Eucalyptus Globulus Leaf Oil (Eukaliptus), Corylus Avellana (Leszczyna pospolita - orzech laskowy) Seed Oil, Cinnamomum Zeylanicum Bark Oil (Cynamon), Organic Citrus Grandis (Grapefruit) Fruit Extract, Eugenia Caryophyllus Seed Extract (Goździk), Vanilla Planifolia Flower Extract (Wanilia), Cinnamomum Cassia Bark Extract (Cynamon); Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Decyl Glucoside, Glycol Distearate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Sodium Chloride, Parfum, Citric Acid

Plusy:
  • piękny zapach
  • bardzo dobrze nawilża
  • odżywia
  • nabłyszcza
Minusy:
  • skraca świeżość włosów
  • włosy tracą objętość   
Oceniam na 4+ 

2014-05-16

Trzy kosmetyki warte swojej ceny :)

 
Nie byłabym sobą gdybym nie zajrzała na bloga, mając dziesięć innych rzeczy do zrobienia :) Kilka słów o moich ulubionych produktach, które są dość drogie, ale jak najbardziej warte swojej ceny- Antyperspirant w kulce Vichy, Effaclar Duo i Krem pod oczy Orientany.
Effaclar Duo- niestety jego żywot dobiega końca i już widzę, że zaczyna na tym cierpieć moja skóra :( Krem sprawdzał się świetnie na mojej tłustej cerze. Kupiłam go w promocji za połowę ceny. Recenzja TUTAJ.

Dezodorant Vichy- Dezodorant nowej generacji zawierający zmikronizowane sole aluminium, działające bezpośrednio na ujścia gruczołów potowych. 48 godzinna skuteczność działania. Reguluje wydzielanie potu oraz zapobiega powstawaniu przykrego zapachu. Za działanie odpowiada bacto - control, który zmniejsza pH i ma właściwości antybakteryjne. Redukcja nadmiernego pocenia już po tygodniu.Hypoalergiczny. Wrażenie świeżej i suchej skóry przez 48 godzin. Jest bezzapachowy i nie zawiera alkoholu.
Jestem jego fanką od dobrych 5 lat, a może nawet dłużej. Jest niestety drogi, chociaż w promocji cena nie jest taka tragiczna ;) Świetna ochrona przed poceniem, nawet latem. Zostawia białe ślady, ale bardzo łatwo można się ich pozbyć, wystarczy wilgotny ręcznik i ubrania są czyste. Według mnie posiada zapach, nie jest intensywny, przypomina mi delikatne, świeże męskie perfumy. Jest bez alkoholu i parabenów, nie podrażnia skóry. Niestety w składzie ma aluminium. Ostatnio przeczytałam u Sroki o negatywnym wpływie aluminium. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez dobrego dezodorantu, a znalezienie zamiennika bez aluminium będzie trudne...

Ostatni ulubieniec- krem pod oczy Orientana z rozmarynem, likwidujący opuchliznę i podkrążenia, który wygrałam. Rozmaryn pochodzi z Azji Mniejszej gdzie wierzy się, że jego gałązki zapewniają nowożeńcom szczęście i miłość.  W liściach rozmarynu znajdziemy całe mnóstwo składników działających na skórę. Olejek rozmarynowy działa silnie antybakteryjnie, a zawartry w nim kwas oleanowy działa przeciwzapalne i przeciwzmarszczkowo, kwas karnozolowy i karnozol mają działanie antyoksydacyjne - chronią skórę przed wolnymi rodnikami oraz posiadają właściwości antybakteryjne, drenujące i przeciwzapalne. Cena kremu (20 g) dla mnie jest dość wysoka, ale adekwatna do obietnic producenta. Niebawem napiszę o nim coś więcej :)

2014-05-08

Egzamin zdaje... podkład matujący, trwale kryjący- Iwostin

Mój mózg odmawia posłuszeństwa, nie mówiąc już o oczach wymęczonych przez ekran komputera. Jednak na bloga zawsze znajdę czas i chęci :) Nie mogę się powstrzymać przed opisaniem Wam mojego nowego podkładu! Wreszcie kupiłam porządny apteczny podkład, o którym kilka słów w dzisiejszym poście.


Początkowo skłonna byłam kupić fluid matujący Pharmaceris w kolorze Ivory z filtrem SPF 20.  Niestety mimo, że kolor teoretycznie najjaśniejszy nałożony na dłoń, po chwili ściemniał i wpadał w pomarańczowe tony (delikatnie ale jednak). Już miałam zrezygnowana wrócić do mieszkania, kiedy nagle z półki obok coś zaczęło do mnie krzyczeć! Odwróciłam wzrok, a tam... podkład matujący, trwale kryjący- Iwostin w kolorze Ivory, z filtrem 30 ;D Oto co do mnie krzyczał:

Dzięki specjalnym składnikom, odpowiednim dla potrzeb skóry tłustej, skłonnej do zmian trądzikowych, skóra zachowuje prawidłowe funkcjonowanie i zdrowy wygląd! Składnik matujący zmniejsza wydzielanie sebum, zauważalnie redukuje ilość i wielkość poszerzonych porów skóry, przez co przywraca skórze zdrowy wygląd! Zincidone reguluje wydzielanie serum i zapobiega powstawaniu zmian trądzikowych!

Jak sprawdza się podkład?

Nie oczekuję efektów nie z tej planety i wiem, że podkład przez 10 h (jak zapewnia producent), nie utrzyma się w niezmienionym stanie na twarzy. Po kilku godzinach (około 5h) twarz zaczyna się świecić, podkład lekko się ściera, ale nie powstają nieestetyczne plamy. Podkład ma według mnie bardzo dobre krycie, konsystencja jest gęsta, przez co trudno się rozprowadza. Jest wyczuwalny na skórze, za czym niestety nie przepadam. Czy zmniejsza pory? Ja tego nie zauważyłam. Jak na razie nie pogorszył mojego stanu cery (chociaż ostatnio znowu jest beznadziejny, prawdopodobnie po przygodzie z kremami BB?) Kolor jest naprawdę jasny, może nawet zbyt jasny na lato (ale z drugiej strony, nie okłamujmy się i tak nie będę opalona więc po co mi ciemniejszy???). Bardzo się cieszę, że podkład ma filtr SPF 30- dla mnie ochrona idealna.

Plusy:
  •  jasny, beżowy kolor
  • dobrze kryje
  • ma filtr SPF 30
  • nie wysusza skóry
  • nie tworzy maski, umiejętnie rozprowadzony stapia się ze skórą
  • opakowanie z dziubkiem, dozującym idealną ilość podkładu
Minusy:
  • jak na podkład matujący nie matuje na bardzo długo
  • po kilku godzinach może lekko zbierać się w załamaniach
  •  nie zmniejsza porów
  • wyczuwalny na skórze
  • bardzo gęsty
Podsumowując oceniam na 4-/3+. Bez rewelacji niestety.

Egzamin zdaje... balsam do ust Orientana- Imbir i trawa cytrynowa

W zestawie, który niedawno wygrałam, oprócz peelingu o którym pisałam TUTAJ, znalazł się krem pod oczy oraz balsam do ust. Dzisiaj kilka słów o balsamie z imbirem i trawą cytrynową :) 

100% naturalny balsam do ust o energetyzującym zapachu imbiru i trawy cytrynowej. Zawiera tylko naturalne składniki. Baza balsamu to masła shea, kokum, kakaowe wzbogacone olejkami roślinnymi. Balsam ma piękny dodający energii zapach. Doskonale nawilża i odżywia delikatną skórę ust. Zawiera również bogate w witaminy i składniki mineralne oleje z awokado, sezamu, jojoby, kiełków pszenicy, migdałów oraz ekstrakt z aloesu, a swój piękny zapach zawdzięcza naturalnym olejkom z imbiru i trawy cytrynowej. Wszystkie składniki są naturalne, tłoczone na zimno, nierafinowane, nie poddawane obróbce mechanicznej. Balsam jest tak bezpieczny,  że możesz go nawet zjeść.


SKŁAD: wosk pszczeli, masło kakaowe, masło shea, masło kokum, gliceryna, olejek sezamowy, olejek migdałowy, olejek awokado, olej marchwiowy , olej z kiełków pszenicy, olej z nasion rącznika, olej słonecznikowy, olejek jojba, olej z nasion winogron,   witamina E, olejek kamforowy,   ekstrakt z lukrecji gładkiej, miód, olejek imbirowy, olejek z trawy cytrynowej.


Skład piękny, opakowanie urocze, niezła konsystencja. Ideał? Według mnie zdecydowanie nie :( Zapach ma być energetyzujący, ale kiedy tylko go poczuje... wszelka energia mnie opuszcza. Jest mocny, cytrusowy ale raczej nie orzeźwiający, po pewnym czasie jest mdły i uciążliwy. Być może mam uprzedzenie do cytrusowych zapachów, ale ten naprawdę wydaje mi się nieprzyjemny. Konsystencja jest dość gęsta, ale balsam pod wpływem ciepła ust ładnie się rozprowadza, na krótko zostawia delikatnie tłustą powłoczkę. Używam go głównie na noc, wtedy dobrze się sprawdza, w dzień nie chce czuć jego zapachu. Poza tym, mam wrażenie, że zbyt szybko znika z ust, przez co jest mało wydajny. Wydaje mi się, że mógłby nawilżać trochę lepiej, nie chroni przed wiatrem i słońcem, jednak dość ładnie wygładza. Można się pozbyć dzięki niemu suchych skórek, ale nie polecam stosować go w dzień, w kapryśną pogodę, jako balsamu ochronnego. W czasie majówkowego zwiedzania miasta miałam go na ustach i niestety nie sprawdził się (pogoda była zmienna silny wiatr/ duże słońce). Niestety balsam nie powalił mnie na kolana. Bardzo chętnie wypróbowałabym natomiast inne balsamy do ust Orientany (Granat i Liczi oraz Róża japońska), głównie ze względu na kolory i (jak podejrzewam) ciekawe zapachy.

Plusy:
  • stosowany na noc wygładza, eliminuje suche skórki
  • ładne opakowanie
Minusy:
  •  szybko znika z usta
  • mało wydajny
  • trochę za słabo nawilża
  • okropny cytrusowy zapach
Oceniam na 3+ 

2014-05-07

Egzamin zdaje... peeling solny Bania Agafii

Po udanym poranku i szybkiej wizycie na uczelni (ha! wreszcie doceniono to co stworzyłam xD), błyskawiczny post i zabieram się do dalszej pracy.

Niedawno razem z moją dobrą znajomą robiłyśmy zakupy w sklepie z rosyjskimi kosmetykami. Ponieważ zbliża się lato, aby uniknąć efektu skóry dinozaura, dobrze jest ją wygładzić. Co jest w tym pomocne? Dobry peeling i dobry balsam. Do tej pory używałam peelingu z kawy i cukru, jednak przygotowywanie go jest zbyt czasochłonne, poza tym brudzi wannę. Dzisiaj opowiem więc o zakupionym rosyjskim specyfiku :) (Wspominałam już, że jestem fanką rosyjskich kosmetyków? :D)


Peeling Solny Bania Agafii głęboko oczyszcza i pobudza metabolizm komórek skóry, widocznie napina, wygładza i poprawia kontury ciała. Nasyca skórę cennymi mikroelementami, zmiękcza ją oraz stymuluje jej odnowę. Scrub solny aktywnie pomaga w kompleksowym programie odchudzania. Głęboko oczyszcza i stymuluje  procesy przemiany materii w komórkach skóry. Wyraźnie napina, wygładza i doskonali kontury ciała.

Skład dla zainteresowanych: Rapa (sól z jeziora Ostrownoje), Butyrospermum Parkii (masło shea), Glycerin, Cetearyl Аlcohol, Cocamidopropyl Betaine, Hydrolyzed Artemisia Vulgaris Leaf Powder (proszek z liści bylicy pospolitej), Brassica Alba Seed Oil (olej z białej gorczycy), Organic Juniperus Oxycedrus Extract (organiczny ekstrakt z jałowca), Parfum, Tocopherol (witamina E), Iron Oxydes.


Peeling zamknięty jest w dużym plastikowym słoiczku (300 ml), ma dodatkowe wieczko chroniące produkt. Szata graficzna opakowania prezentuje się według mnie naprawdę bardzo dobrze, peeling od razu skojarzył mi się z kosmetykiem, który ma ciekawy, naturalny i odżywczy skład. Jednym słowem, dałam się uwieść świetnemu opakowaniu :)


Po odkręceniu wieczka naszym oczom ukazuje się różowy mus, z dodatkiem kryształków soli i drobniutkich ciemnych pestek. Wygląda obłędnie. Bardzo ciekawie pachnie. Jest to zapach deliaktnie słodki z nutką cierpkości, wyczuwalny jest bardzo delikatny aromat ziół. Trudno go opisać ale mnie bardzo odpowiada. Zapach nie jest dusząco słodki, jednak przyjemny.


Co do działania, nie spodziewam się po nim efektu odchudzającego. Nie jestem aż tak naiwna ;) Myślę, że żaden peeling nam tego nie zapewni. Peeling ściera dość mocno, nałożony na lekko wilgotną skórę sprawdza się najlepiej, wtedy też wytwarza delikatną pianę. Po użyciu skóra jest wygładzona i jakby bardziej elastyczna. Peeling nie wysusza, mam nawet wrażenie, że delikatnie nawilża. Nie polecam używać go na podrażnioną skórę. Zapach nie utrzymuje się długo na skórze. Jest dość wydajny (chociaż ja nie potrafię oszczędnie używać peelingów, najbardziej odpowiadałyby mi opakowania 500 ml ;D) Ogólnie jestem bardzo zadowolona z zakupu :)

Plusy:
  • ciekawy zapach
  • świetna konsystencja
  • wygładza skórę i uelastycznia
  • dobrze ściera
  • dość duża pojemność (300 ml)
Minusy:
  • może źle wpływać na podrażnioną skórę (sól)
Oceniam na 5-.

2014-05-04

Egzamin zdaje... peeling do twarzy Orientana.


Kilka dni temu dotarła do mnie paczka z moimi nagrodami :D Wygrałam zestaw kosmetyków, głosując w plebiscycie organizowanym na blogu Lili Naturalna , na najlepsze kosmetyki naturalne. Orientana produkuje kosmetyki naturalne, bez szkodliwych substancji chemicznych i bez niedozwolonych substancji pochodzenia zwierzęcego. Ne testują kosmetyków na zwierzętach. Oficjalna strona Orientany KLIK.


Kosmetykiem, który dobrze wpasował się w potrzeby mojej skóry jest Peeling do twarzy algami filipińskimi i zieloną herbatą. Według producenta to naturalny lekki peeling żelowy do twarzy na bazie wyciągów roślinnych i naturalnych cząsteczek złuszczających. Dzięki drobinkom pestek moreli i orzecha doskonale złuszcza naskórek, a dzieki ekstraktom z alg filipińskich i zeilonej herbaty doskonale pielęgnuje skórę wymagającą, tłustą, mieszaną. Algi filipińskie chronią skórę przed stanami zapalnymi i pobudzają metabolizm. Zielona herbata wspomaga usuwanie toksyn, odświeża i łagodzi. 



 Jakie są moje wrażenia?
 Nigdy nie miałam peelingu, który ma konsystencję żelu, dlatego początkowo podchodziłam do tego produktu trochę sceptycznie. Wydawało mi się, że drobinek za mało, a galaretowata konsystencja zapewne zamiast ułatwić, utrudni wykonanie peelingu. Tymczasem okazało się, że to fajny produkt, który ładnie oczyszcza. Drobinki mogą zdzierać naprawdę mocno, chociaż oczywiście mogłoby ich być jeszcze więcej ;P Nie otrzymamy po nim uczucia "skrzypiąco" czystej skóry, jak np. po mydle Alepp, ale nie takie jest jego zadanie. Peeling ma świetny skład. Mam wrażenie, że to mój pierwszy tego typu kosmetyk, który nie wysusza. Nie ściąga skóry, nie powoduje pieczenia, nawet jeśli pozostawimy go dłużej na twarzy. Peeling ma dość krótką datę przydatności, ze względu na naturalny skład. W opakowaniu jest 50 g. Co mi się w tym peelingu nie podoba? Plastikowe pudełko, do którego łatwo może dostać się woda (czego należy unikać, bo wpływa to na trwałość kosmetyków) i zapach.... Produkt pachnie dość świeżo ale kojarzy mi się z męskimi perfumami ;D Cóż, ja wiem, że przydałby mi się niekiedy męski osobnik, ale raczej nie w czasie peelingowania twarzy ;D

Plusy:
  • świetny, naturalny skład
  • delikatnie nawilża, nie ściąga skóry
  • ładnie oczyszcza
  • przyjemna żelowa konsystencja
Minusy:
  • dla mnie mało ciekawy zapach
  • niepraktyczne plastikowe pudełeczko
Oceniam na 5-