Strony

2014-08-27

Egzamin zdaje... Matowa Pomadka Be Beauty 01.


Ja+ chwilowa depresja= zakupy. Na szczęście jestem w stanie się opamiętać i jeśli już muszę coś kupić, wybieram kosmetyki w rozsądnej cenie. Tuż pod moim blokiem znajduje się Biedronka, w której jak się okazało można kupić kosmetyki kolorowe za śmiesznie niskie pieniądze. Wybierając pomiędzy napchaniem się do nieprzytomności słodyczami, a zakupami kosmetycznymi, zdecydowałam się na te drugie. Z dwojga złego, wydając tyle samo, przynajmniej nie będę sukcesywnie doprowadzać do rozrostu mojej tkanki tłuszczowej xD


Co więc kupiłam? Matową pomadkę w różowym kolorze firmy Be Beauty. Taka była śliczna, że nie mogłam się powstrzymać :D Wszystkie moje dotychczasowe szminki dają lekko błyszczące, mokre wykończenie, więc w sumie dlaczego nie spróbować matu?-pomyślałam. Otóż, odpowiem od razu na swoje własne pytanie: matowych pomadek nie należy kupować jeśli ma się wysuszone usta. Także bez peelingu i dobrego nawilżenia, nie polecam matowych szminek. Poza tym, maty trudno się rozprowadzają, wchodzą w załamania ust i mogą po prostu nie wyglądać dobrze. Tak właśnie dzieje się z pomadką Be Beauty, jednak jeśli zadbamy o usta, efekt będzie całkiem fajny. Zdecydowałam się wrzucić swoje zdjęcie, bo pewien osobnik marudzi mi, żebym pokazywała pomadki na ustach ;) Oto i one ;D


Pomadkę nakładam na bezbarwną szminkę ochronną. Jest to najbardziej intensywna pomadka w mojej kolekcji (nie licząc krwisto-czerwonej z Avonu). Na moich ustach wygląda prawie neonowo, czego w ogóle nie widać na zdjęciach. Bardzo fajnie ożywia makijaż, ale jak dla mnie troszkę za bardzo rzuca się w oczy. Mój aparat niestety pożera intensywność kolorów ;( Na dole porównanie z moimi innymi szminkami, w różowych odcieniach.


Plusy:
  • bardzo intensywny kolor
  • niska cena
  • solidne opakowanie 
Minusy:
  • źle wygląda na wysuszonych ustach
  • nierównomiernie się ściera
  • nie jest zbyt trwała

W sumie trudno mi ją jednoznacznie ocenić. Daję 3+/4-.

2014-08-26

Egzamin zdaje... kredka do brwi Catrice.

Dziwny czas zaczął się w moim życiu. Praca, której się nie znosi i w której się nie sprawdza to bardzo zły pomysł, natomiast brak pracy to stan jeszcze gorszy. Mam nadzieję, że niebawem wszystko jakoś się poukłada. Cieszę się, że wpadłam na pomysł założenia bloga, bo jest to jedna z niewielu rzeczy, która daje mi radochę i odciąga od codzienności. Właściwie to blog powinien znaleźć się w kategorii terapeutyczne, a nie kosmetyczne ;))))

Przejdźmy lepiej do kredki. Jako człek blady z mysio-blond-rudo (ciekawy kolor prawda?) włosami, nie mogę używać kredek do brwi w bardzo ciemnych kolorach, ponieważ efekt jest wówczas karykaturalny. Bardzo nie lubię także kredek w ciepłych kolorach, wpadających w rudy. Jednym słowem: zakup kredki do brwi to dla mnie wyzwanie ;D Do tej pory moją ulubienicą była kredka z Avonu z grzebyczkiem, która niestety nie pojawia się już w katalogu :( Odcień był idealny, zimny brąz z delikatną domieszką szarości, konsystencja świetna, grzebyczek ułatwiał rozczesywanie włosków. No ale cóż, kredki nie ma i już zapewne nie będzie. Poszukując zamiennika idealnego trafiłam na kredkę Catrice 040 Don't let me brow'n.


Kredkę znalazłam w Hebe. Zdecydowałam się na zakup głownie ze względu na to, że kredki innych firm miały okropny rudawy odcień i były drogie. Do tej pory nie używałam kosmetyków firmy Catrice, więc nie byłam przekonana czy był to dobry wybór.


Okazało się jednak, że kredka to naprawdę fajny produkt. Przypomina mi nieco kredkę z Avonu, niestety ma mocniejszy odcień i nie jest on taki chłodny. Przegrywa więc z produktem Avonu, ale w porównaniu z kredką z Essence dla blondynek wypada znacznie lepiej. Przede wszystkim nie wpada w rudy kolor, Essence natomiast tak. Bardzo trudno było mi to pokazać na zdjęciach, ale Catrice bliżej do ciemnego brązu niż do rudego. Na moich brwiach Catrice stosowana z umiarem daje ładny efekt, nie mogę jednak przesadzić, bo wówczas kredka za bardzo rzuca się w oczy. Ładnie się rozprowadza, jest raczej miękka, ma poręczny grzebyczek do rozczesywania brwi.


Kredka jest dość duża i raczej wydajna. Jeśli chcemy wykonać precyzyjny makijaż brwi proponuje dobrze ją zastrugać, w przeciwnym razie efekt nie będzie wyrazisty ;) Jestem zadowolona z zakupu, jednak marzy mi się powrót kredki z Avonu dla blondynek. Szukałam jej nawet na allegro, ale nic z tego. Wiem, że duże grono osób używa Aqua Brow, ale ja jestem wierną fanką kredek.


Plusy:
  • ładny odcień
  • łatwo się rozprowadza
  • ma szczoteczkę
  • niewiele kosztuje
Oceniam na 5-.

2014-08-23

Egzamin zdają... blogi poświęcone modzie. Część II

Manekiny cztery


Nie jestem częstym gościem na blogach poświęconych modzie. Wychodzę z założenia, że oczywiście można w pewien sposób wzorować się na stylu drugiej osoby, ale tylko wtedy, jeśli jest to zgodne z tym co naprawdę lubimy. Kiedyś nienawidziłam chodzenia w sukienkach, czasem się do tego zmuszałam bo przecież to takie kobiece, ale najzwyczajniej czułam się źle. Teraz mam w szafie kilka sukienek i jestem z nich zadowolona. Myślę, że sama musiałam do tego dojrzeć, nie sugerując się zdaniem innych. Dziś jestem w stanie założyć właściwie wszystko, jeśli ma wygodny krój, dobrze w tym wyglądam i przede wszystkim dobrze się w tym czuje. Ślepe kopiowanie szafy innej osoby, może okazać się słabym pomysłem. Natomiast fajnie jest czasami popatrzeć na wykorzystanie w nietypowy sposób takich elementów ubioru, które sama lubię. :)

Autorka w niesamowity sposób bawi się kolorami. Stylizacje są bardzo kobiece, eleganckie ale przełamane czymś nietypowym. Profesjonalne zdjęcia i świetna modelka sprawiają, że na bloga zaglądam często. Blog skłonił mnie do poważnego zastanowienia się nad zakupem butów na obcasie w neonowym kolorze. Są takie piękne ;D

Blogerka z Australii. Zachwyca mnie wszystkim :) W jej stylizacjach przeważa romantyczny styl z domieszką vintage, boho. Często wykorzystuje motywy kwiatowe. Kojarzy mi się z taką współczesną hipiską. Dodatkowo jest naprawdę zjawiskowa.

"Bez spiny, nieważne co na siebie włożę i tak będę prezentować się świetnie, a jednocześnie na luzie"- takimi słowami mogłabym opisać autorkę :) Na blogu znajdziemy dużo stylizacji, które kojarzą mi się z totalną beztroską, wygodą, a jednocześnie są oryginalne i przyciągają wzrok. Autorka łączy style, wykorzystuje fajne dodatki, a jednocześnie widać, że nikogo nie udaje. Poza tym kiedy zobaczyłam jej sesję na Halloween KLIK, stwierdziłam, że muszę zacząć obserwować bloga :)

2014-08-22

Egzamin zdają... blogi kosmetyczne??? Część I




Wpadłam na pomysł zaprezentowania moich ulubionych blogów z kategorii kosmetyczne. Planuję też opisać najlepsze (według mnie) blogi dotyczące pielęgnacji włosów i te, których główną tematyką jest moda. Myślę, że obecnie, kiedy panuje szał na punkcie blogowania, często trudno jest wyłowić z ogromu blogów, coś naprawdę wartego uwagi. Dla mnie istotna jest szata graficzna bloga, dobre zdjęcia produktów i ciekawe opisy kosmetyków. Dodatkowo jeśli autor bloga odpowiada na komentarze, a blog nie jest jedną wielką nachalną reklamą, warto być jego obserwatorem. Cenię sobie blogerki, których posty prezentują naprawdę wysoką jakość, a przy okazji są one po prostu NORMALNYMI i FAJNYMI babkami. Kiedy na takich blogach pojawia się nowa notka, cieszę się jak dziecko ;D


KOSMETYCZNA HEDONISTKA
Ideał pod każdym względem. Znajdziecie tu recenzje kosmetyków, notki dotyczące makijażu, pielęgnacji włosów i mody. Czytam od dawna i jestem zachwycona. Notki są rzetelne i pisane w przyjemny sposób. Zdjęcia powalają jakością. Pamiętam, że jako dziecko namiętnie oglądałam magazyny typu Elle, gdzie zdjęcia kosmetyków były mini dziełami sztuki. Tu jest podobnie, do tego dochodzą tutoriale zawsze idealnego makijażu. Z bloga dowiedziałam się naprawdę dużo na temat makijażu i kosmetyków, poznałam kilka ciekawych sklepów, a przy okazji mogłam pozachwycać się świetnymi stylizacjami. Autorka bloga to Perfekcyjna Pani Bloger, pod każdym względem ;D

Blog znany wśród ogromnej liczby dziewczyn. Weszłam pierwszy raz i przepadłam ;) Większość kosmetyków to nie mój zakres cenowy, jednak fajnie jest poczytać o produktach tak dobrych marek. Zdjęcia perfekcyjne, pięknie oddają jakość kosmetyków. Jeśli nie mam czasu na czytanie notki, zawsze wchodzę na bloga choćby po to, żeby rzucić okiem na zdjęcia. Mam na tym punkcie totalną obsesję, może dlatego bo sama nie robię tak dobrych fotek i niestety nie mam do tego sprzętu. Posty są zawsze wyczerpujące i przedstawiają zarówno zalety, jak i wady kosmetyków. Pamiętam ile radochy sprawiło mi kiedy zauważyłam, że Marti właściwie zawsze odpowiada na komentarze, w tym także moje. Beautyness to blog "z wyższej półki", a autorka jest świetną osobą, z poczuciem humoru i dystansem do siebie.

Kolejny blog-ulubieniec. Cenię go sobie za świetne recenzje produktów i piękne zdjęcia. Dzięki autorce poznałam kosmetyki, o których istnieniu nie miałam pojęcia :) Notki są bardzo różnorodne, jednak moje ulubione dotyczą błyszczyków do ust. Mam wrażenie, że na żadnym blogu nie czytałam tyle świetnych recenzji błyszczyków i pomadek. Maus podobnie jak ja sama, lubi delikatne kolory, dlatego jestem u niej częstym gościem. Dodatkowo za każdym razem kiedy u niej goszczę, podziwiam jej niesamowitą świetlistą cerę.

ALINA ROSE MAKEUP
Bloga Aliny znają chyba wszyscy ;D Osobiście bardzo lubię czytać jej notki, ponieważ ma bardzo ciekawe pomysły odnośnie wykorzystania najróżniejszych naturalnych produktów do pielęgnacji skóry. Potrafi stworzyć naprawdę świetne kosmetyki, kremy, peelingi itp. Poza recenzjami kosmetyków na blogu pojawiają się także jej stylizacje, notki dotyczące sportu, zdrowego odżywiania. Blog jest dowodem na to, jaką kreatywną osobą jest autorka.

 W ŚWIECIE PANNY JOANNY
 Na bloga przyciągnęły mnie piękne makijaże jakie wykonuje autorka. Pamiętam jakie ogromne wrażenie zrobiła na mnie jej stylizacja i make-up na Angeline z filmu Czarownica. Super jakość zdjęć, a do tego duże poczucie humoru, które łatwo zauważyć czytając notki. Autorka bardzo sympatyczna, przyjemnie jest wracać na tego bloga.

Blog Żanety, na którym poza recenzjami kosmetyków można znaleźć notki na temat zdrowego odżywiania, dbania o organizm, suplementów,  pielęgnacji włosów,  świata zapachów, a także dotyczące życia osobistego sympatycznej autorki. Jak widać tematyka bardzo różnorodna, każdy może znaleźć coś dla siebie. Dzięki Żanecie poznałam dużo zagranicznych sklepów internetowych, w których można kupić wszystko, od kosmetyków, po biżuterię i ubrania. Poza tym, podziwiam jej wytrwałość jeśli chodzi o dietę i zmianę sposobu żywienia, o czym także pisała na blogu.

2014-08-16

Egzamin zdaje... nawilżająca pomadka do ust Wibo Eliksir 04.


Od kiedy pamiętam szminki były dla mnie złem koniecznym. Czy to matowe, czy te przypominające konsystencją błyszczyki, z drobinkami czy bez, fluorescencyjne albo w delikatnych kolorach. Jeśli miałam do wyboru normalny błyszczyk lub szminkę, zawsze wybierałam błyszczyk. No i nadszedł dzień, w którym zaczęłam kupować szminki! To chyba znak, że się starzeję ;)


Moje pierwsze kolorowe pomadki są z Celii i kupiłam je w tym SKLEPIE. Jestem nimi zachwycona, ponieważ za śmiesznie niską cenę, dostajemy bardzo fajny produkt. Na recenzję pomadek zapraszam TUTAJ. Błyszczykowe pomadki Celii mają ładne subtelne kolory, dlatego pomyślałam, że mogłabym mieć jedną szminkę, która ma bardziej intensywny kolor. W Rossmannie natknęłam się na półkę z kosmetykami Wibo, których używałam jeszcze jako nastolatka. Ostatnio jestem zafascynowana różowym kolorem, dlatego zdecydowałam się na pomadkę nr. 04 i nie żałuję.

Według producenta pomadka Wibo: 
  • nie wysusza ust i dodatkowo sprawia, że stają się aksamitnie miękkie
  • trwalsza niż błyszczyk
  • najmodniejsze odcienie sezonu
Nabłyszczająca formuła pomadki  zapewnia ustom nawilżenie nadając im soczysty kolor. W kolekcji znajduje się 8 modnych i klasycznych odcieni – wystarczy wybrać jeden z nich dla siebie i czarować pięknym uśmiechem. W palecie kolorów znajdą się odcienie różu, brązu i czerwieni. Lekka konsystencja pozwala na łatwe rozprowadzenie się koloru tworząc ochronną powłokę na ustach by prezentowały się nie tylko pięknie ale i zdrowo.

Co mogę powiedzieć na temat produktu? Pomadka rozprowadza się bardzo dobrze, ma przyjemną konsystencję i daje lekko mokre wykończenie. Nie wysusza, schodzi z ust równomiernie, daje piękny kolor. Zapach nie jest najprzyjemniejszy, niestety pod tym względem zdecydowanie przegrywa z pomadkami Celii. Podobnie jest z opakowaniem. Bardzo delikatny plastik, w torebce może się po prostu rozpaść.


Plusy:
  • świetne kolory
  • przyjemna konsystencja
  • nie wysusza
  • niska cena
Minusy:
  • plastikowe opakowanie
  • dziwny zapach
Oceniam na 4+.

2014-08-15

Egzamin zdaje... Antyoksydacyjny krem Sopot Sun SPF 50 z witaminą C.


 Lato na półmetku, tymczasem ja przez najbliższe miesiące nadal będę musiała używać kremu z wysokim filtrem ponieważ wróciłam do mojego kochanego La Roche Posay Effaclar Duo. Jak wiadomo Effaclar plus słońce to nie jest najlepsze połączenie, dlatego w dzień sięgam po Sopot Sun SPF 50. Na mój pierwszy krem z tak wysokim filtrem wybrałam kosmetyk Ziaji. Tani i łatwo dostępny, zapewnia bardzo wysoką ochronę. Z doświadczenia wiem, że kremy z wysokim filtrem są lepkie, pozostawiają na twarzy okropną warstwę i blokują pory. A co z Ziają? No cóż...
 

Krem z bardzo wysokim współczynnikiem ochrony przeciwsłonecznej do każdego typu skóry. Zawiera fotostabilny układ filtrów nowej generacji o szerokim spektrum pochłaniania promieni UV oraz aktywne witaminy C, E, B5.

Konsystencja gęsta, rozprowadza się dość trudno. No i niestety pozostawia na twarzy lepką warstwę, czego nienawidzę. Czuję go na twarzy cały dzień, także moment zmywania makijażu daje mi dużą ulgę. Fajnie współpracuje z podkładami matującymi, chociaż twarz zaczyna się błyszczeć znacznie szybciej. Krem pachnie jak typowe kosmetyki do opalania. Jest biały, jednak zauważyłam, że po kontakcie z powietrzem, po dość długim czasie, zmienia barwę na jasno żółtą (może dzięki witaminie C?). Krem faktycznie chroni przed słońcem, twarz się nie opala. Moja skóra ostatnio lekko przesuszona, wygląda trochę zdrowiej kiedy na dzień użyje kremu z Ziaji. Co do blokowania porów, mnie blokuje dosłownie wszystko. Ziaja jakoś sobie radzi i nie mam po nim wysypu, jednak muszę uważać z ilością. Krem jest w porządku, chociaż marzy mi się filtr, który nie pozostawia lepkiej warstwy.



Plusy:
  •  wysoki filtr, chroni przed słońcem
  • dość dobrze współgra z podkładem
Minusy:
  • lepka cholera, wyczuwalna na twarzy
Oceniam na 4-/3+