Strony

2015-01-12

Egzamin zdaje.... Tusz False Lash Effect- Max Factor.


Rossmann to zło. Szczególnie jeśli jest tuż obok mojego mieszkania. Przechodzę obok niego każdego dnia i widzę ten czerwony rażący napis, wwiercający się w mój mózg,  światła sztucznego oświetlenia wewnątrz, hasła "Promocja", "50 % taniej", " Jeden produkt +drugi za połowę ceny", biel podłogi kontrastującą z kolorami produktów na półkach. Widzę to wszystko i mimo, że mój portfel płacze zawsze kiedy stamtąd wychodzę, nastrój jest zdecydowanie lepszy ;D

Tym razem krążąc wokół półeczek z kosmetykami kolorowymi, doszłam do wniosku, że mój tusz do rzęs jest beznadziejny i potrzebuje nowego. Nigdy nie miałam tuszu z Max Factor, więc postanowiłam po niego sięgnąć, mimo, że cena mówiła "ZOSTAW TO I WYJDZ" ;D Niczym Gollum, mrucząć pod nosem mój sssskarb, oczywiście tusz zakupiłam.


False Lash Effect to tusz dający efekt sztucznych rzęs, pogrubiający i wydłużający, z innowacyjną szczoteczką zawierającą 50% więcej włosków. Tusz nadaje rzęsom wygląd rzęs doklejanych, dodaje nawet do 600% więcej objętości w porównaniu z rzęsami nie umalowanymi tuszem. Podkreśla głębię oczu i nadaje im intensywności. Tusz idealnie pokrywa rzęsy, unosi je do góry, nie skleja oraz nie zostawia nieestetycznych grudek. Zawiera polimery, które sprawiają, iż tusz jest odporny na wodę. Tusz posiada szczoteczkę iFX, która została zaprojektowana tak, aby równomiernie pokrywać rzęsy tuszem i docierać do najdrobniejszych włosków w kącikach oka. W efekcie makijaż przy użyciu tej maskary idealnie podkreśla rzęsy, zwiększa ich objętość i precyzyjnie je rozdziela, dzięki czemu oczy zyskują wspaniałą oprawę.

Otworzyłam mój nowy dobytek i pełna entuzjazmu wzięłam się za malowanie. Tuszuję i tuszuję... i tuszuję.... i... nic. Gdzie te false lashes ja się pytam??? Cała szczota odbita na górnej powiece, tusz prawie w ogóle niewidoczny na rzęsach i to ma być ten rewelacyjny kosmetyk, o którym czytałam na blogach? Stwierdziłam jednak, że tak łatwo nie zrezygnuje. Po kilku użyciach tusz troszkę zmienił swoją konsystencję i stał się bardziej widoczny na rzęsach. Zauważyłam przy tym, że nawet jeśli nałożę trzy warstwy, rzęsy są pięknie rozdzielone. Szczoteczka wychwyciła nawet najkrótsze, najdrobniejsze włoski. Tusz nie zostawiał grudek, nie osypywał się. Ostateczną próbą był dla niego mój powrót w deszczowy dzien bez parasola. Tusz pozostał praktycznie nietknięty. Czerń jest bardzo głęboka. 


Na pewno nie jest to tusz spektakularnie wydłużający. Jeśli macie bardzo krótkie rzęsy, takie też pozostaną, nawet umalowane tuszem z Max Factor. Kosmetyk nie zapewnia także efektu bardzo mocno pogrubionych, ciężkich rzęs. Efekt jest bardzo naturalny, nigdy nie spotkałam się jeszcze z kosmetykiem, który nadaje rzęsom lekkości, a jednocześnie tak ładnie je podkreśla. 


Plusy:

  • nie skleja
  • nie osypuje się
  • nie pozostawia grudek
  • bardzo trwały
  • bardzo intensywna czerń
Minusy:

  • dość wysoka cena


Tusz oceniam na 5-/4+

7 komentarzy:

  1. To był chyba mój pierwszy droższy tusz i zużyłam go aż dwa opakowania. Lubiłam go bardzo, chociaż pod koniec drugiego egzemplarza czar prysnął, zaczęłam zauważać jak skleja rzęsy i jak szybko się grudkuje..

    Z tym Rossmannem to ja nie wiem. Kiedyś zachodziłam przy każdej okazji bycia na mieście, a teraz idę na siłe żeby poszastać kasą (której zawsze mało) i nie umiem sobie nic wybrać tam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze jestem w stanie coś sobie wybrać niestety ;D

      Usuń
  2. Też mam Rossmann kilkanaście metrów od domu i mój portfel tego nie lubi :D
    Zaciekawiłaś mnie tym tuszem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkiem fajny efekt daje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobną szczoteczkę ma Maybelline The Rocket. Myślę, że by mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Duzo slyszalam o tym tuszu. Efekt delikatny, ale przynajmniej nie skleja.

    Pozdrawiam
    http://dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.ch/

    OdpowiedzUsuń
  6. A w moim miescie dopiero otwieraja rossmana, w koncu :D

    OdpowiedzUsuń