Strony

2015-03-08

Egzamin zdaje.... Pomadka Essence-13 Love me.


Reklama dźwignią handlu. Po raz kolejny zdecydowałam się na zakup pomadki, pod wpływem zachęcających reklam i pozytywnych opinii w blogosferze. Szukałam pomadki w kolorze zgaszonego różu i znalazłam w internecie swatche Essence 13 Love me. Wydawało mi się, że to kolor idealny dla mnie. Stwierdziłam, że nie warto sprawdzać koloru w drogerii i bez obaw zamówiłam kosmetyk przez internet. 


Kupowanie przez internet ma swoje niewątpliwe plusy. Można zastanawiać się nad wyborem koloru godzinami, nie martwiąc się wiszącym nad głową ochroniarzem, który ma Cię za potencjalną złodziejkę. Zakupy przez internet można zrealizować wszędzie, nie tracąc czasu na czekanie w kolejkach. Niestety to co widzimy w internecie, nie zawsze zgodne jest z prawdą. W przypadku pomadki z Essence tak właśnie było. Mój wymarzony zgaszony róż okazał się kolorem dość dziwnym. To różowy z domieszką... ceglastego? Taki róż, pomarańcz i czerwień w jednym. Widać to szczególnie na swatchu.


Konsystencja pomadki także niezbyt mi odpowiada. Bardzo trudno uzyskać jednolity, równomierny kolor, pomadka wchodzi w załamania, dziwnie się ściera, szybko zanika. Teoretycznie jest to pomadka matowa, ale nie daje efektu płaskiego matu, jest dość kremowa i powinno się nią łatwo pracować. Niestety efekt jaki daje na ustach jest raczej średni. Zapach kosmetyku jest mało zachęcający, przypomina mi przeterminowane produkty do ust? Zazwyczaj nie wymagam żeby pomadki miały zapach fiołków, ale z drugiej strony, kto chciałby nakładać na usta coś, co najzwyczajniej w świecie śmierdzi? Na pewno nie ja ;p  Porównując Essence z moimi pozostałymi pomadkami, wypada ona dość słabo. Co zabawne pomadka z Be Beauty, która wydaje mi się troszkę wzorowana na pomadkach Essence (wystarczy spojrzeć na opakowanie) okazuje się zdecydowanie lepsza. Kolor utrzymuje się znacznie dłużej, jest bardziej nasycony i przede wszystkim nie wchodzi we wszystkie możliwe załamania ust. Nawet Wibo (za kilka złotych) mimo swojego mokrego wykończenia i marnej trwałości, jest lepsza, ponieważ naprawdę pięknie się rozprowadza i ładnie wygląda na ustach.



Zdecydowanie nie rozumiem zachwytów nad pomadkami z Essence. Wydaje mi się, że w drogeriach jest masa innych kosmetyków do ust, które naprawdę są znacznie lepsze. Następnym razem jeśli będę szukać fajnej pomadki, zdecyduje się na coś z firmy Rimmell, Catrice, NYX lub Bourjois. 

Plusy:

  • niska cena
  • solidne opakowanie
  • duży wybór kolorów
Minusy:
  •  nierównomiernie się rozprowadza
  • wchodzi w załamania ust
  • nie jest trwała
  • wysusza
  • okropnie pachnie
Oceniam na 3-/2+.

4 komentarze:

  1. Oj słabiutka widzę. Ja z Essence nie miałam żadnej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja lubię tą matową serię pomadek z Essence. Ale Celja 603 podoba mi się najbardziej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość pomadek Celii ma świetną konsystencję ;)

      Usuń