Strony

2015-05-09

Egzamin zdaje... róż Catrice Apropos Apricot.


Catrice jest firmą, którą od dłuższego czasu jestem zauroczona. Oferują kosmetyki całkiem fajnej jakości za niewielką cenę. Moimi stałymi towarzyszami są korektor i kredka do brwi z Catrice, natomiast nigdy nie sięgałam po ich róże do twarzy. Nadszedł moment, w którym do kolekcji moich róży dołączyła nowa brzoskwinia ;).

Definig Blush to aksamitny róż do policzków od firmy Catrice przy pomocy którego podkreślisz swoje kości policzkowe. Róż nadaje subtelnego, dziewczęcego rumieńca, a opalicujące drobinki rozświetlą cerę, Produkt ma aksamitną strukturę, która nadaje naturalnego wyglądu.


Liczyłam na to, że róż zapewni efekt złotawej poświaty. Niestety najpierw należy czytać opis kosmetyku, później go zamawiać ;] W opakowaniu mamy poświatę, na twarzy natomiast pozostają maluteńkie drobinki. Wszelkich drobinek nienawidzę, nienawiścią silną i niezmienną od lat. Nie kupuję różu, w celu przeistoczenia się w choinkową bombkę, ale żeby nadać skórze promiennego i świeżego wyglądu. Kolor Apropos Apricot jest dla mnie idealny, to taka brzoskwiniowo- złoto-pomarańczowa hybryda, natomiast drobinki... cóż, w tym wypadku jestem w stanie je znieść. Kolor bardzo pasuje do mojej skóry, długo szukałam czegoś wpadającego w pomarańczowy, co jednocześnie nie przemieni mnie w chodzącą mandarynkę.


Na zdjęciach kolor wydaje się mało intensywny, wyblakły, ale niech Was to nie zmyli ;) Róż naniesiony na skórę twarzy, ma wyraźny nasycony kolor. Niestety straaasznie pyli, albo ja mam po prostu nieodpowiedni pędzel. W składzie mamy witaminę E, która teoretycznie ma wygładzać i odżywiać skórę. Osobiście bardzo wątpię, żeby róże miały jakikolwiek wpływ na stan naszej skóry ;) Uwielbiam opakowania Catrice. Proste, plastikowe ale wytrzymałe, dzięki któremu od razu widać jaki kolor kupujemy. Cena naprawdę niewysoka. Jeśli miałabym porównywać Catrice Apropos Apricot z moimi innymi różami, lepiej wypada jedynie Sleek, który faktycznie daje na twarzy piękną poświatę, ale jest trochę bardziej różowy, Recenzja Sleeka TUTAJ .


Plusy:

  • piękny odcień
  • dość trwały
  • tani
  • ciekawe opakowanie
Minusy:
  • cholerne drobinki ;P
Oceniam na 4+.

11 komentarzy:

  1. Też mi się bardzo podobają te proste opakowania. Sam róż również śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ten róż Catrice w kolorze 070 Pinkerbell, taki różowy róż :P nie używam go zbyt często, bo nie do każdego makijażu mi pasuje. Ale jeśli chodzi o brzoskwiniowe kolory to w porządku jest też róż z Essence w kolorze 30 secret it girl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w takich różowych różach nie wyglądam zbyt dobrze ;) Ale brzoskwiniowe kocham! ;)

      Usuń
  3. Przepiękne są, tak mnie kuszą że szok! Ale jakoś tak zniechęciłam się już do różów z drogerii, chce wreszcie wypróbować jakiś z wyższej półki, bo te drogeryjne po 2h znikają mi z buzi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? U mnie nie jest tak źle, trzymają się trochę dłużej. Spróbuj może róży w kremie ;)

      Usuń
  4. róże z Catrice są fajne, ale bardzo szybko zaczynają śmierdzieć. Ledwo zaczęty musiałam go wyrzucić bo nie byłam w stanie znieść tego zapachu a miał nie cały rok :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście kolor jest piękny 💚

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście kolor jest piękny 💚

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciach niestety wygląda na mało napigmentowany, w rzeczywistości jest jeszcze ładniejszy ;)

      Usuń