Strony

2013-11-23

Egzamin zdaje... paletka Sleek- Storm.


Paletkę kupiłam jakiś czas temu w sklepie internetowym Ladymakeup.pl. Myślałam o tym zakupie już od kilku miesięcy i wreszcie się zdecydowałam! Do tej pory zawsze irytowało mnie, że nie mam dobrych cieni do oczu, które zamknięte byłyby w jednym (a nie pięciu) pudełeczku. I tak oto zostałam posiadaczką kultowej paletki. Nie byłam przekonana czy w rzeczywistości jest taka genialna... ale zaryzykowałam. Wybrałam Storm, głównie ze względu na dużą ilość brązów i złota. Mój makijaż ogranicza się do minimum, także pod względem kolorystycznym ;) Niebieskie kolory z paletki nie są przeze mnie prawie w ogóle używane, ponieważ w takich barwach wyglądam jak żywy trup ;D Na zdjęciu zrobiłam wyjątek i jestem średnio zadowolona z efektu. Następnym razem będą brązy ;) Cienie zamknięte są w czarnym, matowym opakowaniu z lusterkiem. Dodatkowo zapakowane w pudełeczko o ciekawej szacie graficznej. Swoją drogą, Sleek ma naprawdę utalentowanych grafików (opakowania innych paletek prezentują się jeszcze lepiej).



 W palecie znajduje się aż 12 kolorków. Nigdy wcześniej nie miałam cieni, które miałyby taką interesującą konsystencję. Używając ich ma się wrażenie, że są lekko... mokre, kremowe ( w szczególności jeśli chodzi o odcienie satynowe). W palecie znajdują się trzy cienie matowe, pozostałe są satynowe.

                
 Jakie kolory znajdziemy w paletce (opis ze sklepu Ladymakeup)?
    • perłowy, złotawo - piaskowy, 
    •  perłowy, cielisty, 
    • matowy, piaskowy, 
    • perłowy, żółto-złotawy, 
    • perłowy, ciemna, różowa brzoskwinia, 
    • perłowy, jasno-śliwkowy, 
    • perłowy, antyczne złoto wpadające w brąz, 
    • perłowy, szary, metaliczny z niebieskimi drobinkami, 
    • perłowy, ciemno zielony, 
    • perłowy, granatowy z niebieskimi drobinkami, 
    • matowy, kakaowy,  
    • matowy, czarny.
    Jeśli chodzi o odcienie, jestem z nich bardzo zadowolona. Pigmentacja jest naprawdę intensywna! Myślę, że kolory, pasują głównie do zielonych i brązowych oczu. Nie mam wprawy w nakładaniu cieni do oczu, być może dlatego lekko się osypują (nie jest to dla mnie problem). Według mnie są naprawdę trwałe, w szczególności jeśli nakładane są na bazę. Paletka jest warta swojej ceny, szczególnie biorąc pod uwagę ilość cieni oraz ich nasycenie. Jedynym minusem jest dla mnie dołączony aplikator, którym naprawdę trudno jest nałożyć kosmetyk. Nie jest zrobiony z charakterystycznej gąbeczki, jego dziwna struktura nie współpracuje z cieniami. Myślę, że muszę zaopatrzyć się w pędzelek :) Paletki ze Sleeka możecie kupić TUTAJ. Swatche bez bazy, tylko jedna, delikatna warstwa.

    Plusy:
    •  piękne kolory
    • bardzo dobra pigmentacja
    • trwałość
    • fajna konsystencja
    • solidne pudełeczko z lusterkiem
    Minusy:
    • lekko się osypują
    Paletkę oceniam na 5-.

    2013-11-10

    Egzamina zdaje... La Roche- Posay- Effaclar Duo.


    W ramach niedzielnego odstresowania postanowiłam napisać notkę. I to nie byle jaką! Po latach poszukiwań znalazłam krem, który NAPRAWDĘ zwalcza niedoskonałości ;D

    La Roche- Posay- Effaclar Duo (Krem zwalczający uporczywe niedoskonałości o podwójnym działaniu).

    Jest kompletną pielęgnacją dla skóry trądzikowej, zawierającą 4 aktywne składniki aby skutecznie działać na:
    • Uporczywe niedoskonałości: Piroktonian Olaminy o działaniu antybakteryjnym, aby przeciwdziałać niedoskonałościom. Niacynamid i woda termalna o działaniu łagodzącym.
    • Zatkane pory: Lipohydroksykwas oraz kwas Linolowy, aby odblokować pory i eliminować martwe komórki odpowiedzialne za ich zatykanie.
    Rezultaty: Niedoskonałości są zredukowane, pory odblokowane. Powierzchnia skóry jest wygładzona, nadmiar sebum i błyszczenie zmniejszone.

    Konsystencja: Nietłusty, matujący i odświeżający żel-krem. Doskonała baza pod makijaż. Nie powoduje powstawania zaskórników

    Sposób użycia: Nakładać rano i lub wieczorem na całą twarz po oczyszczeniu żelem Effaclar.
      
     Krem jest nietłusty, ma lekką konsystencję i cudowny konwaliowy zapach (nie wiem jak uzyskali tak naturalny kwiatowy zapach, ale jest naprawdę genialny). W długiej plastikowej tubce znajdziemy 40 ml kremu.


    Jakie są moje wrażenia?
     Początkowo nie zauważałam żadnych rezultatów. KOMPLETNIE żadnych. Na pewnym etapie doszłam do wniosku, że krem przyczynił się do pogorszenia stanu mojej cery. Ponieważ jestem uparta, nie zrezygnowałam z jego stosowania ;P Stwierdziłam, że jeszcze gorzej, już chyba być nie może . Minęło parę tygodni i doznałam olśnienia (a właściwie moja skóra). Grudki zaczęły znikać, skóra stała się wygładzona, produkcja sebum wyraznie sie zmniejszyła. Oczywiście nie jest tak, że teraz mam nieskazitelną cerę. Używam podkładu i różu (blokują pory) więc niedoskonałości nadal się pojawiają, ale zdecydowanie łatwiej się ich pozbyć. Krem stosowałam WYŁĄCZNIE na noc, po umyciu twarzy żelem, albo mydłem (być może pod podkład też się sprawdza, ale nie próbowałam). Początkowo każdej nocy, po pewnym czasie już tylko co drugą, lub trzecią noc. Faktycznie widocznie matuje. Nie obyło się jednak bez nieprzyjemnych przygód. Nie polecam nakładać kremu na przesuszone/podrażnione partie twarzy (niesamowite pieczenie, szczypanie, czerwone plamy itp). Kiedy tylko zauważę, że moje skóra robi się niebezpiecznie wysuszona, zastępuję krem innym, jakimś delikatnie nawilżającym.

    Coś dla ludzi o mocnych nerwach ;) Moje chomikowate policzki.  Zdjęcia wykonywane w innym świetle, ale myślę, że ukazują efekt działania kremu.

    Plusy:
    • wygładza
    • redukuje niedoskonałości
    • nie blokuje porów
    • jest lekki, nietłusty
    • pięknie pachnie
    • w promocyjnej cenie wcale nie kosztuje dużo ;D
    Minusy:
    • może wysuszać
    Oceniam krem na 5-. 

    Wiecie coś na temat żelu do mycia twarzy z tej serii?
     Ps. Zapraszam do polubienia profilu na  Facebooku !!!