Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosyjskie kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosyjskie kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Egzamin zdają... kremy Eco Laboratorie

kwietnia 26, 2020

Egzamin zdają... kremy Eco Laboratorie


Znalezienie dobrego kremu, który fajnie nawilża, a jednocześnie jest lekki i nadaje się pod makijaż, u mnie graniczyło z cudem. Jeśli miał bogaty skład, zazwyczaj był po prostu lekko tłusty, więc na dzień, pod makijaż nadawał się średnio.... Ultra lekkie kremy - żele miały wprawdzie świetną konsystencję, ale cóż z tego skoro powodowały ściągnięcie, a o nawilżeniu nie było mowy. No sytuacja patowa. Moja skóra nie jest łatwa w pielęgnacji. 30 - stka na karku, a ja nadal zmagam się z niedoskonałościami, przesuszoną okolicą ust i tłustą strefą T. Są dni kiedy skóra wygląda lepiej, ale są też takie, kiedy cieszę się, że nosimy teraz maseczki ;D

Wypróbowałam wiele różnych marek, z różnej półki cenowej i efektu WOW jakoś nie było, aż do momentu kiedy trafiłam na Eco Laboratorie. Jestem posiadaczką już trzeciej tubki kremu na dzień, a co więcej niedawno kupiłam też wersję na noc :) Tubka rosyjskiego specyfiku musi być obecna w mojej kosmetyczce.

Zaufanie do rosyjskich kosmetyków miałam zawsze. Używam dużo rosyjskich szamponów, odżywek, płynów micelarnych, więc wybór rosyjskiego kremu nie był zaskoczeniem. Dużym zaskoczeniem okazało się jednak działanie. Po pierwsze - krem na dzień jest lekki. Ma delikatną konsystencję, niemal żelową i przyjemny kwiatowy zapach. Szybko się wchłania, świetnie sprawdza się pod makijaż. Po drugie - (i najważniejsze!) naprawdę świetnie nawilża. Skóra jest jędrniejsza, przyjemna w dotyku. Po trzecie - cena kremu jest bardzo zachęcająca :) 

A co znajdziemy w składzie kremu na dzień?
Niemal 97% składników pochodzenia roślinnego, olej makadamia, olej ze słodkich migdałów, kwas hialuronowy. Bez SLS, parabenów, silikonów i konserwantów. 

Jak widać dobry skład = dobre działanie. Podobne w przypadku kremu na noc. Nadal ma lekką konsystencję, ale skład jest bogatszy. Znajdziemy tutaj dodatkowo m.in. olej arganowy. Efekt jest taki, że skóra przez noc jest odżywiona, wygładzona i jędrniejsza. Kosmetyki są przeznaczone głównie dla skóry dojrzałej i wymagającej, chociaż myślę, że spokojnie każdy może po nie sięgać. 

Dla mnie to po prostu naprawdę dobre kremy, które zawsze mam w swojej kosmetyczce i zamawiam na zapas, na wypadek gdyby nagle się skończyły. 
Egzamin zdaje... Północne Mydło  Detox  Natura Siberica

czerwca 01, 2014

Egzamin zdaje... Północne Mydło Detox Natura Siberica


Zachęcona pozytywnymi recenzjami kupiłam rosyjskie mydło detox do mycia twarzy. Kiedy otworzyłam paczkę, stwierdziłam, że przez pomyłkę wysłano mi inne produkty. Oczom ukazało się ogromne czarne kartonowe pudełko ("Yyyyy....przecież ja zamawiałam TYLKO MYDŁO?!"). Po chwili jednak, okazało się, że oto leży przede mną upragniony skarb! Ufff..... ;) W pudełku znajdował się plastikowy okrągły słoiczek z mydłem oraz czarna gąbeczka, wykonana z przyjemnego gumowato- piankowego tworzywa. Dla fanów gadżetów do mycia twarzy- super sprawa.


Jakie było moje pierwsze wrażenie po odkręceniu wieczka? 
Boooooże co za zapach!!! Tak pachnie marcepan! Tak, tak mydło pachnie jak marcepanowe czekoladki. Ma zbitą konsystencję i czarny kolor. Gąbkę dołączoną do mydła należy zmoczyć w wodzie, zanurzyć w mydle i umyć nią twarz. Ja oczywiście nie używam gąbki w ten sposób, ponieważ do środka słoiczka dostałaby się woda. Myję twarz gorącą wodą, nanoszę mydło, masuję zwilżoną gąbką i nią też zmywam produkt. Generalnie po nałożeniu mydła na twarz prezentuję się mniej więcej w ten sposób KLIK KLIK, ale czego nie robi się dla urody ;) 

Skład poniżej.
SKŁAD INCI: Aqua, Sorbitol, Sodium Cocoyl Isethionate, Stearic Acid, Coal, Parfum, Hippophae Rhaimnoides Fruit Oil*, Hippophae Rhaimnoidesamidopropyl BetaineHR, Pinus Sibirica Needle ExtractWH, Pineamidopropyl BetainePS, Picea Obovata Needle ExtractWH, Abies Sibirica Needle ExtractWH, Shizandra Chinensis Fruit Extract, Linum Usitatissimum Seed Oil*, Rubus Idaeus Seed Oil*, Rubus Chamaemorus Seed Oil, Betula Alba Sap*, Vaccinium Vitis-Idaea Fruit Extract, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Potassium Sorbate, Soidum Benzoate.

(*) Issued from organic agriculture
(WH) Wild harvested Siberian plants` organic extracts
(PS) Pinus Sibirica Seed Oil Derivative
(HR) Wild harvested Altaian seabuckthorn oil Derivative.




Według zaleceń producenta mydło powinno być stosowane raz, maksymalnie dwa razy w tygodniu. Oczywiście mnie zdarza się stosować je nawet trzy razy w tygodniu, ale nie przesadzajcie. Przede wszystkim mydło nie wysusza tak bardzo jak Aleppo i nie daje efektu skrzypiąco czystej skóry. Dobrze oczyszcza twarz, od razu po zastosowaniu skóra jest gładsza. Wydaje mi się, że czarne mydło słabiej wypada pod kątem głębokiego oczyszczania porów. Po użyciu Aleppo, naskórek widocznie się złuszcza, a pory oczyszczają. Po czarnym mydle nie ma tego efektu, przynajmniej nie od razu. Zauważyłam, że z Aleppo bardzo łatwo jest przesadzić i nabawić się wysuszonych, czerwonych plam. Myślę, że rosyjskie mydło jest delikatniejsze, nie polecam jednak stosować go jako maseczki -wtedy przesuszenie murowane. Czarny specyfik bardzo dobrze przygotowuje skórę do kolejnych etapów pielęgnacji. Jeśli wiem, że będę nakładać na noc moje ulubione serum olejowe lub ciężki krem, zawsze sięgam po produkt Natura Siberica. Nie wiem czy ma znaczący wpływ na poprawę jakości skóry i zniwelowanie niedoskonałości. Być może, ale pod tym kątem nie zauważyłam spektakularnych efektów. Kilka razy umyłam nim także włosy i były dobrze oczyszczone, ale końce lekko wysuszone. Myślę, że będę regularnie kupować czarne mydło, bo to fajna opcja na mocniejsze oczyszczenie, jednocześnie bez przesuszenia skóry. Jedyny minus jaki zauważyłam po zastosowaniu mydła, to brudna umywalka, ale myślę, że jest to do przejścia ;)
Egzamin zdaje... peeling solny Bania Agafii

maja 07, 2014

Egzamin zdaje... peeling solny Bania Agafii

Peelingów w swoim życiu wypróbowałam już naprawdę dużo. Jak definiuje dobry peeling? Przede wszystkim ma ścierać i to aż do bólu ;) Nie dla mnie delikatne ścieraczki. Peeling musi mieć swoją moc. Co jeszcze? Piękny zapach. Uważam, że peelingi są częścią pewnego rytuału pielęgnacyjnego skóry, a więc mają nam umilać czas spędzony w łazience. Do tego przyjemnie jeśli nawilżają albo natłuszczają. Nie jest to wymóg, ale fajna sprawa jeśli skóra jest nie tylko wypolerowana, ale i odżywiona. Ostatnio używałam peelingu z kawy i cukru, jednak przygotowywanie go jest zbyt czasochłonne, poza tym brudzi wannę. Jako, że jestem fanką rosyjskich kosmetyków, postanowiłam postawić na rosyjski peeling do ciała, w oryginalnym różowo - bordowym kolorze ;)  Czego możemy oczekiwać po takim nietypowym produkcie?


Peeling Solny Bania Agafii głęboko oczyszcza i pobudza metabolizm komórek skóry, widocznie napina, wygładza i poprawia kontury ciała. Nasyca skórę cennymi mikroelementami, zmiękcza ją oraz stymuluje jej odnowę. Scrub solny aktywnie pomaga w kompleksowym programie odchudzania. Głęboko oczyszcza i stymuluje  procesy przemiany materii w komórkach skóry. Wyraźnie napina, wygładza i doskonali kontury ciała.

Skład dla zainteresowanych: Rapa (sól z jeziora Ostrownoje), Butyrospermum Parkii (masło shea), Glycerin, Cetearyl Аlcohol, Cocamidopropyl Betaine, Hydrolyzed Artemisia Vulgaris Leaf Powder (proszek z liści bylicy pospolitej), Brassica Alba Seed Oil (olej z białej gorczycy), Organic Juniperus Oxycedrus Extract (organiczny ekstrakt z jałowca), Parfum, Tocopherol (witamina E), Iron Oxydes.


Peeling zamknięty jest w dużym plastikowym słoiczku (300 ml), ma dodatkowe wieczko chroniące produkt. Szata graficzna opakowania prezentuje się według mnie naprawdę bardzo dobrze, peeling od razu skojarzył mi się z kosmetykiem, który ma ciekawy, naturalny i odżywczy skład. Jednym słowem, dałam się uwieść świetnemu opakowaniu.


Po odkręceniu wieczka naszym oczom ukazuje się różowy mus, z dodatkiem kryształków soli i drobniutkich ciemnych pestek. Jestem absolutnie zachwycona konsystencją, nigdy do tej pory nie miałam takiego peelingu. Na uwagę zasługuje także zapach - dla mnie bardzo ważna sprawa . Peeling bardzo ciekawie pachnie. Jest to zapach delikatnie słodki z nutką cierpkości, wyczuwalny jest bardzo delikatny aromat ziół. Trudno go opisać ale mnie bardzo odpowiada. Zapach nie jest dusząco słodki, jednak tak przyjemny, że momentami miałam ochotę sprawdzić jak ten różowy solny cudak smakuje.


Peeling ściera dość mocno, nałożony na lekko wilgotną skórę sprawdza się najlepiej, wtedy też wytwarza delikatną pianę. Po użyciu skóra jest wygładzona i jakby bardziej elastyczna. Peeling nie wysusza, mam nawet wrażenie, że delikatnie nawilża. Nie polecam używać go na podrażnioną skórę. Zapach nie utrzymuje się długo na skórze. Jest dość wydajny (chociaż ja nie potrafię oszczędnie używać peelingów, najbardziej odpowiadałyby mi opakowania 500 ml ;D) Ogólnie jestem bardzo zadowolona i z pewnością kupię kolejne opakowanie. 

Plusy:
  • ciekawy zapach
  • świetna konsystencja
  • wygładza skórę i uelastycznia
  • dobrze ściera
  • dość duża pojemność (300 ml)
Minusy:
  • może źle wpływać na podrażnioną skórę (sól)
Oceniam na 5-.
Copyright © Pass or fail? , Blogger